Często zadawane pytania biblijne


Wersja do wydruku

Mówi się, że Adam i Ewa byli doskonali, mieli żyć wiecznie, ale zgrzeszyli, więc Syn Boży musiał odkupić ludzkość – ot frazes, tak utarty, że ludzie przestali się w ogóle zastanawiać, co to tak naprawdę znaczy. 

Czy jeden człowiek może odkupić miliony ludzi? 

Życie Adam i Ewa miało być takie jak ta linia prosta – bez końca:

------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Co się jednak stało?

----------/koniec życia

Te 10 kresek to niespełna dziesięć stuleci, które pierwsza para ludzka przeżyła – i … koniec. Koniec ich życia, ale nie tylko o nich tutaj chodzi.

Jest coś o wiele ważniejszego – pierwszy człowiek miał się stać trzonem, pniem, z którego miała wywodzić się cała ludzkość (Dzieje 17:26). Miliardy ludzi, którzy zostali przeznaczeni do życia na przestrzeni wieków (Efez. 1:4) można przyrównać do bujnego drzewa z mnóstwem potężnych gałęzi (protoplastów całych narodów) i niezliczoną liczbą maleńkich gałązek. Trwali już w Bożym zamyśle, jednak każdy z nich czekał na odpowiedni czas powołania do życia (Jer. 1:5, Ps. 139:16).

Zatem, nagle odcięcie się pierwszego człowieka od źródła życia – którym jest Bóg – można przyrównać do losu ściętego drzewa. Wywodzącą się z pnia Adama niezliczoną liczbę ‘gałązek’, czyli przyszłych jego potomków, czekałaby niechybna śmierć. Jakże bowiem mogą egzystować na martwym, pozbawionym życiodajnego korzenia pniu? Jak wiemy, najdłużej żyje pień, a najmniej żywotne są gałązki, ostatnie ‘ogniwa’ drzewa. Dlatego nasze życie wygląda teraz tak:

-/koniec życia

Ta jedna kreska, to niespełna 100 lat, których dożywa niewielu ludzi.

Co się stało z ta ciągłą linią prostą, którą widzieliśmy na początku? Dlaczego nie możemy żyć wiecznie?

Adam, jako główny trzon drzewa ludzkości umarł, wiec nie mógł swoim potomkom przekazać życia, którego sam w sobie już nie miał. Dlatego potrzeba było ‘przeszczepić’ obumierającą ludzkość do nowego źródła życia (Jana 1:4), jakim jest Jeszua (Jana 15:5-6). 

„Albowiem jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy zostaną ożywieni” (1 Kor. 15:22, BW). 

Teraz Jeszua (Jezus), stał się nowym, żywym pniem dla całej ludzkości zamiast Adama (Rzym. 5:15), ponieważ On jest scalony z życiodajnym korzeniem Bożej łaski, źródłem życia wiecznego:

„Jak Ojciec ma w sobie życie, tak również sprawił, żeby i Syn miał w sobie samym życie” (Jana 5:26, BW). 

Dlatego odzyskanie życia wiecznego jest możliwe wyłącznie poprzez Niego:

„Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie może przyjść do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie” (Jana 14:6, BW-P).

Tak jak żadna gałąź nie może egzystować poza drzewem, tak niemożliwe jest uzyskanie zbawienia bez trwania w jedności z Jeszuą: 

„Trwajcie we mnie, a Ja w was. Jak latorośl sama z siebie nie może wydawać owocu, jeśli nie trwa w krzewie winnym, tak i wy, jeśli we mnie trwać nie będziecie. Ja jestem krzewem winnym, wy jesteście latoroślami. Kto trwa we mnie, a Ja w nim, ten wydaje wiele owocu; bo beze mnie nic uczynić nie możecie. Kto nie trwa we mnie, ten zostaje wyrzucony precz jak zeschnięta latorośl; takie zbierają i wrzucają w ogień, gdzie spłoną” (Jana 15:4-6, BW). 

Your rating: Brak Ocena: 3.8 (20 votes)
Wersja do wydruku

We współczesnym chrześcijaństwie panuje powszechne przekonanie, iż Jezus zakazał wszelkiego rodzaju walk, używania broni oraz udziału w wojnie.

Jako argument służą słowa, które wypowiedział:

„Wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną” (Mat. 26:52b, BW). 

oraz: 

„Jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi” (Mat. 5:39b, BW).

Z tego powodu wielu chrześcijan rezygnuje ze służby wojskowej, zdając się na całkowitą bierność wobec ewentualnej napaści na kraj. Wynika też z tego konsekwentnie, iż gdyby padli ofiara przemocy, nie robiliby nic aby obronić siebie, żonę oraz własne dzieci przed brutalnym napastnikiem, który mógłby robić z nimi co mu się podoba.

Czy tego naucza Biblia? Czy Jezus rzeczywiście nauczał bierności wobec zła i przemocy?

Bardzo ważne jest, aby zawsze rozważać kontekst całej wypowiedzi, a dodatkowo jeszcze łączyć ją z kontekstem całego nauczania Pisma, które jest bardzo spójne i nie zawiera sprzecznych nauk.  Zacznijmy zatem od kontekstu pierwszej wypowiedzi Pana Jezusa. 

„ I oto jeden z tych, którzy byli z Jezusem, wyciągnął rękę, dobył miecza swego, uderzył sługę arcykapłana i uciął mu ucho. Wtedy rzecze mu Jezus: Włóż miecz swój do pochwy; wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną. Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mego, a On wystawiłby mi teraz więcej niż dwanaście legionów aniołów? Ale jak by wtedy wypełniły się Pisma, że tak się stać musi? W tej godzinie rzekł Jezus do tłumu: Jak na zbójcę wyszliście z mieczami i kijami, aby mnie pochwycić; codziennie siadywałem w świątyni i nauczałem, a nie pojmaliście mnie. Ale to wszystko się stało, aby się wypełniły Pisma prorockie. Wtedy wszyscy uczniowie go opuścili i uciekli” (Mat. 26:52-56, BW).

Zatem, tuż przed pamiętną chwilą pojmania Pana Jezusa, Piotr stając w obronie Mistrza, jednym precyzyjnym ruchem odcina słudze arcykapłana ucho. Trochę dziwne, że jako ‘pacyfista’ tak sprawnie posługuje się mieczem.  

Poza tym, dlaczego Piotr miał w ogóle przy sobie miecz?

Oto słowa Pana Jezusa: „Kto nie ma miecza, niech sprzeda suknię swoją i kupi” (Luk. 22:36b, BW). 

„Oni zaś rzekli: Panie, oto tutaj dwa miecze. A On na to: Wystarczy” (Luk. 22:38, BW).

Jednak użycie broni w obronie Mistrza mijało się z celem, gdyż jak powiedział Jezus:

„Czy myślisz, że nie mógłbym prosić Ojca mego, a On wystawiłby mi teraz więcej niż dwanaście legionów aniołów? Ale jak by wtedy wypełniły się Pisma, że tak się stać musi?” (Mat. 26:53-54, BW). 

Tak więc, gdyby zaszła taka konieczność Pan Jezus mógłby sprowadzić na Ziemię nawet kilkanaście legionów anielskich wojsk, które wałczyłoby w Jego obronie (a więc sam B-g również ma swoje wojsko). Te słowa bynajmniej nie zachęcały do bierności wobec wrogów, ale uwypuklały obecny fakt, iż musi On pozwolić aby został pojmany, osądzony i zabity, mając wypełnić proroctwa to zapowiadające. 

A co ze słowami: „Wszyscy bowiem, którzy miecza dobywają, od miecza giną” (Mat. 26:52b, BW)? Czy potępiają tych, którzy dobywają miecza?

Jest to raczej stwierdzenie faktu ponoszenia ryzyka: jeżeli używasz broni, musisz się liczyć z tym, że możesz zostać nią ugodzony. Podobnie jak sportowiec, uczestnicząc w intensywnych treningach, ponosi wysokie ryzyko odniesienia kontuzji, a kierowca liczy się z tym, iż może się stać sprawcą albo ofiarą wypadku. Przykładów można by mnożyć. W każdym z nich istnieje pewne ryzyko z którym trzeba się liczyć, a które bynajmniej nie oznacza, że sportowiec ma nie uprawiać sportu, a kierowca nie siadać za kierownicą. 

Oto kolejny fragment, na który powołują się osoby odmawiające służby wojskowej:

„Słyszeliście, iż powiedziano: Oko za oko, ząb za ząb. A Ja wam powiadam: Nie sprzeciwiajcie się złemu, a jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi.” (Mat. 5:38-39, BW) 

Prawo Tory, na które powołuje się tu Jezus „Oko za oko”, to przykład kary za krzywdę wyrządzoną bliźniemu (3 Mojż. 24:19-20). Oczywiste jest, że karę ponosi winowajca, a nie ofiara. Zatem kontekst tej wypowiedzi wskazuje na winowajcę, który powinien pokornie poddać się karze – przysłowiowemu drugiemu policzkowi. Dlaczego więc mowa tu o nie przeciwstawianiu się złemu? Ponieważ prawo miłości nakazuje raczej przebaczenie winowajcy, a nie zemstę. 

Korneliusz, pierwszy ‘nawrócony’ poganin, był rzymskim setnikiem. Nikomu nie trzeba chyba tłumaczyć, czym zajmuje się dowódca setki żołnierzy i jakoś trudno sobie wyobrazić, że nosi miecz tylko dla ozdoby. Pismo natomiast przedstawia go jako człowieka bogobojnego, zanim jeszcze poznał ewangelię o Jezusie (stąd słowo ‘nawrócony’ w cudzysłowie – jego ‘nawrócenie’ polegało na tym, iż uwierzył, iż Jezus to zapowiadany przez Pisma Mesjasz). Bynajmniej, nie był to człowiek, który nie znał Boga:

„A pewien mąż w Cezarei, imieniem Korneliusz, setnik kohorty, zwanej italską, pobożny i bogobojny wraz z całym domem swoim, dający hojne jałmużny ludowi i nieustannie modlący się do Boga, ujrzał wyraźnie w widzeniu za dnia około dziewiątej godziny anioła Bożego, który przystąpił do niego i rzekł mu: Korneliuszu! Ten zaś, strachem zdjęty, utkwił w nim wzrok i rzekł: Co jest, Panie? I rzekł mu: Modlitwy twoje i jałmużny twoje jako ofiara dotarły przed oblicze Boże” (Dzieje 10:1-4, BW).

Z powyższego fragmentu wynika, iż Korneliusz zanosił nieustanne modlitwy do Boga, dawał jałmużny i jako taki znany był całej ówczesnej społeczności żydowskiej, gdyż tak o nim powiedziano:

„Setnik Korneliusz, mąż sprawiedliwy i bogobojny, cieszący się uznaniem całego narodu żydowskiego…” (Dzieje 10:22, BW).

Jak zatem pogodzić jego pobożność z faktem noszenia miecza? 

Wielki prorok, Jan Chrzciciel, który miał przygotować ludzi na przyjście Zbawiciela, nie nauczał żołnierzy aby porzucili swa służbę wojskową, ale wręcz do pełnienia jej w rzetelny sposób. 

„Pytali go też żołnierze, mówiąc: A my co mamy czynić? I rzekł im: Na nikim nic nie wymuszajcie ani nie oskarżajcie fałszywie dla zysku, lecz poprzestawajcie na swoim żołdzie” (Łuk. 3:14, BW). 

Pobierajcie swój żołd, oznacza: pełnijcie dalej swa wojskowa służbę. 

Jak Pismo Święte ustosunkowuje się do władzy (a taką właśnie reprezentował setnik Korneliusz), noszącej miecz?

„Każdy człowiek niech się poddaje władzom zwierzchnim; bo nie ma władzy, jak tylko od Boga, a te, które są, przez Boga są ustanowione. Przeto kto się przeciwstawia władzy, przeciwstawia się Bożemu postanowieniu; a ci, którzy się przeciwstawiają, sami na siebie potępienie ściągają. Rządzący bowiem nie są postrachem dla tych, którzy pełnią dobre uczynki, lecz dla tych, którzy pełnią złe. Chcesz się nie bać władzy? Czyń dobrze, a będziesz miał od niej pochwałę; jest ona bowiem na służbie u Boga, tobie ku dobremu. Ale jeśli czynisz źle, bój się, bo nie na próżno miecz nosi, wszak jest sługą Boga, który odpłaca w gniewie temu, co czyni źle. Przeto trzeba jej się poddawać, nie tylko z obawy przed gniewem, lecz także ze względu na sumienie. Dlatego też i podatki płacicie, gdyż są sługami Bożymi po to, aby tego właśnie strzegli” (Rzym. 13:1-6, BW).

Czy rzeczywiście apostołowie i pierwsi chrześcijanie dosłownie rozumieli słowa Jezusa:

„A temu, kto chce się z tobą procesować i zabrać ci szatę, zostaw i płaszcz” (Mat. 5:40, BW)?

Bynajmniej Apostoł Paweł daleki był od tego zamiaru, odwołując się do cesarza wobec zarzutów, jakie mu stawiali Żydzi: 

„A Paweł rzekł: Przed sądem cesarskim stoję, przed nim też powinienem być sądzony. Żydom żadnej krzywdy nie wyrządziłem, jak to i ty wiesz bardzo dobrze. Jeśli więc uczyniłem coś złego i popełniłem coś, co zasługuje na śmierć, nie wzbraniam się umrzeć; ale jeśli nie ma nic w tym, o co mnie oskarżają, nikt nie może mnie wydać im na łaskę i niełaskę. Odwołuję się do cesarza” (Dzieje 25:10-11, BW).

Dlatego też, nauczanie zachowania bierności w stosunku do osób wyrządzających krzywdę, stosujących przemoc lub co gorsze, chcących nas pozbawić życia, stoi w jawnej sprzeczności tego, czego naucza Biblia. 

 

Wiele źródeł historycznych sięgających do I i II w n.e potwierdza, iż pierwotni chrześcijanie służyli w wojsku.

Oto przykłady: 

Prof. A.G. Hamman w swojej książce (‘Zycie codzienne pierwszych chrześcijan’, Warszawa 1990, s. 103) wspomina o chrześcijańskich pretorianach

Aziz S. Atiya pisze o istniejącym za cesarza Trajana (98 – 117 n.e.) oddziale 11 tysiecy żołnierzy będących chrześcijanami (Atiya, Historia Kościolów Wschodnich, Warszawa 1978, s. 151).

Żyjący w II wieku Tertulian tak pisał o wspólnym życiu chrześcijan i niechrześcijan: ‘Spotykamy się razem z wami na okrętach, razem odbywamy służbę wojskową, razem uprawiamy rolę i razem prowadzimy handel (Tertulian, Apologetyk, 42, 3). W dziele tym autor wspomina, że za jego czasów wielu chrześcijan służyło w armii (s.37).

O tym, że chrześcijanie w pierwszych trzech wiekach służyli w wojsku, donosi także Euzebiusz. W swej Historii Kościelnej V, 5, 2 pisze on o istniejącym w roku 174 oddziale wojskowym złożonym z chrześcijan. Byli to żołnierze tak zwanej legii meliteńskiej, którzy brali udział w walce na polu bitwy. Te wydarzenia potwierdza również Tertulian w swym Apologetyku, uzupełniając tę informację o innym oddziale chrześcijan legionie III, stacjonującym w Lambese w północnej Afryce (Tertulian, Apologetyk, 36, 4).

Historia zostawiła nam też do dzisiaj wiele napisów nagrobkowych z mogił żołnierzy chrześcijan, którzy polegli w II i III wieku (por. A.G. Hamman, dz. cyt., s. 74, przypis nr 83).

Fakt wstępowania do wojska chrześcijan w pierwszych trzech wiekach potwierdza postawa Juliusza Afrykańczyka, słynnego dziejopisarza chrześcijańskiego, który żył w czasach Orygenesa, w pierwszej połowie III wieku. Juliusz był rzymskim oficerem, uczestnikiem wyprawy Septymjusza przeciwko Osroeńczykom (Historia Kościelna Euzebiusza, przypis s. 285 w (wydanie z serii dr. Jana Sajdaka [Poznań 1924, tom III, tłum. A Lisiecki]). 

 

Apostoł Paweł odwołuje się do terminologii wojskowej (zbroja, tarcza, hełm, miecz, żołnierz Chrystusa), co byłoby nie do przyjęcia, gdyby uważał służbę wojskową za coś nagannego (2Kor 6:7, Ef 6:11-17, Filip. 2:25, 1Tes 5:8). Rzeczy potępione przez Pismo Święte nie mogłyby służyć jako pozytywny przykład.

„Cierp wespół ze mną jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa” (2 Tym. 2:3, BW). Z dalszego kontekstu wynika, iż apostoł Paweł stawia wierność i oddanie żołnierza służącego swojemu panu jako wzór nienagannej służby Mesjaszowi. 

W apokaliptycznych wizjach miecz jest tez atrybutem Jezusa jako zwycięzcy (Obj. 1:16, 19:15, 21).

Miecz wielokrotnie pojawia się w Piśmie Świętym jako strażnik sprawiedliwości i wykonawca wyroków Bożych.  

1. Miecz strzeże dostępu do drzewa życia (1 Mojż. 3:24)

2. Miecz jako symbol wymierzania ludzkiej sprawiedliwości (Rzym. 13:1-5)

3. Wielu mężów Bożych było ludźmi używającymi aktywnie miecza: Abraham (1 Mojz. 14:14-16), Jozue (Wyjscia 17:13), Samuel (1 Sam. 15:33), Eliasz (1 Król. 18:40), Dawid (1 Sam. 23:4-5, 1 Sam. 25:13). 

4. Boże przyzwolenie na noszenie miecza i zaprawiania się do sztuki wojennej (Ps. 18:35, 144:1). 

Jak zatem to wszystko ma się do przykazania Dekalogu: Nie zabijaj? Na ten temat przeczytasz tutaj.

Kiedy Bóg wprowadził Izrael od ziemi obiecanej, nie wypędził przed nimi grzesznych narodów w cudowny i nadprzyrodzony sposób, każąc Zydom tylko czekać na spełnienie swojej obietnicy. Owszem, sam dokonywał wielkich cudów, ale przy tym zawsze wymagał aktywnego i zdecydowanego udziału ze strony Izraelitów. Mury Jerycha runęły w cudowny sposób, ale Izraelici musieli je okrążać codziennie przez siedem dni (Joz. 6:1-20). Oto inne przykłady: Wyjścia 17:10-13, Joz. 10:13-14, 2 Król. 3:22-24, a można ich przytaczać jeszcze całe mnóstwo. Te historie czegoś nas uczą a mianowicie, że Bóg błogosławi wysiłek, a nie bierność. 

Wielu chrześcijan twierdzi, iż dziś trwa wojna duchowa, a naszym mieczem jest Słowo Boże (Efez. 6:12-17). Jednak ta walka ‘z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich’ przenika do świata fizycznego w sposób bardzo realny – powszechna niesprawiedliwość, nieustanne wojny, przemoc, morderstwa to żywe dowody na to, że moc sił ciemności nie ogranicza się tylko do sfery duchowej.

Dlatego nie możemy pozostać w stosunku i do tej sfery całkowicie bierni, czekając z założonymi rekami, aż Bóg zgotuje nam zbawienie, tak jak Izraelici nie spodziewali się, że bez kiwnięcia palcem posiądą Ziemie Obiecaną. 

Your rating: Brak Ocena: 3.8 (30 votes)
Wersja do wydruku

"(...) wyszedł Piotr około godziny szóstej na dach, aby się modlić. Potem poczuł głód i chciał jeść; gdy zaś oni przyrządzali posiłek, przyszło nań zachwycenie i ujrzał otwarte niebo i zstępujący jakiś przedmiot, jakby wielkie lniane płótno, opuszczane za cztery rogi ku ziemi; były w nim wszelkiego rodzaju czworonogi i płazy ziemi, i ptactwo niebieskie. I odezwał się do niego głos: Wstań, Piotrze, zabijaj i jedz! Piotr zaś rzekł: Przenigdy, Panie, bo jeszcze nigdy nie jadłem nic skalanego i nieczystego. A głos znowu po raz wtóry do niego: Co Bóg oczyścił, ty nie miej za skalane. A stało się to po trzykroć, po czym przedmiot został wzięty do nieba" (Dzieje 10:9b-16, BW). 

Ta wizja została ukazana Apostołowi Piotrowi bezpośrednio przed wizytą u pierwszego nawróconego poganina Korneliusza.

„Podczas gdy Piotra dręczyła jeszcze niepewność, co mogło oznaczać widzenie, które miał, mężowie wysłani przez Korneliusza, dopytawszy się o dom Szymona, stanęli u bramy (…). A gdy Piotr zastanawiał się jeszcze nad widzeniem, rzekł mu Duch: Oto szukają cię trzej mężowie; wstań przeto, zejdź i udaj się z nimi bez wahania, bo Ja ich posłałem” (Dzieje. 10:17, 19-20, BW).

Fakt, iż Piotr zastanawiał się, co też owa wizja miała oznaczać, nie daje podstaw do najprostszej interpretacji, jaką przyjmuje wiele kościołów chrześcijańskich, iż Bóg dał mu do zrozumienia, że odtąd nie ma już podziału na zwierzęta czyste i nieczyste. Dla Piotra wcale nie było to takie jasne, po czym zupełnie inaczej pojął znaczenie ukazanej mu wizji:

„…i rzekł do nich: Wy wiecie, że dla Żyda przestawanie z ludźmi innego plemienia lub odwiedzanie ich jest niezgodne z prawem; lecz Bóg dał mi znak, żebym żadnego człowieka nie nazywał skalanym lub nieczystym; dlatego też wezwany, przyszedłem bez sprzeciwu" (Dzieje Ap. 10:28-29a*). 

Zatem, te nieczyste zwierzęta, które ujrzał on w wizji, obrazowały pogan. Apostoł Piotr wcale nie powiedział, że właśnie otrzymał wizję, że Żydzi nie musza już przestrzegać zasad koszerności i że mogą już jeść wieprzowinę i inne nieczyste zwierzęta.

Gdyby tak było, powstałoby niemałe zamieszanie w środowisku ówczesnych Żydów oraz jego judeo-mesjanskich braci, z powodu ‘zmiany' tego odwiecznego Prawa. Nie obyłoby się to bez szerszego echa w Piśmie, bowiem już samo udanie się Piotra do Korneliusza, który nie był Żydem, wywołało ostre sprzeciwy. Tym mógł dać obronę wyłącznie przez powołanie się na całą serię nadprzyrodzonych zjawisk, które zaszły, aby obecni tam Żydzi mieli pewność co do ochrzczenia i przyjęcia owych pogan do swojej społeczności (Dzieje 11:1-18). 

Piotr tak wyjaśnił swą wizję: „lecz Bóg dał mi znak, żebym żadnego człowieka nie nazywał skalanym lub nieczystym" – nie powiedział: 'żadnego zwierzęcia', ale 'żadnego człowieka'. Nie ma natomiast dodatkowego rozwinięcia tej wizji ani jej dosłownej interpretacji jako zezwolenia na spożywanie nieczystego mięsa. 

Ukazanie tej wizji Apostołowi Piotrowi było konieczne - w przeciwnym wypadku, bez Boskiej interwencji i Jego wyraźnego na to przyzwolenia - nie udałby się do pogan, bowiem dla Żydów poganie byli tak samo nieczyści, jak owe nieczyste mięso.

Czy jednak uznanie pogan za czystych, automatycznie pociąga za sobą uznanie nieczystego mięsa za czyste? Jako, że Pismo Święte nie podaje przy tej wizji takiej interpretacji - nie można sobie pozwolić na nadinterpretacje, czyli dodawanie wykładni, której w Piśmie nie podano (1 Kor. 4:6). 

Niektórzy jednak powołują się na słowa Pana Jezusa, że to nie to co wchodzi do ust człowieka go kala, tylko to co wychodzi, twierdząc, że w takim razie jest już wszystko jedno, co człowiek je. Innym argumentem dla nich są słowa Apostola Pawła z 1 Kor. 10:25-26.

Co jednak zrobić, ze słowami zapowiadającymi wytracenie przez Boga wszystkich jedzących wieprzowe mięso? Czy Biblia zaprzecza sama sobie?

"Bo oto Pan przyjdzie w ogniu, a jego wozy jak huragan, aby dać upust swojemu gniewowi i spełnić swoją groźbę w płomieniach ognia, gdyż ogniem i swoim mieczem dokona Pan sądu nad całą ziemią i będzie wielu pobitych przez Pana. Ci, którzy się uświęcają i oczyszczają, aby wejść do pogańskich gajów za jednym, który kroczy w pośrodku, ci, którzy jedzą mięso wieprzowe i płazy, i myszy, wszyscy razem zginą - mówi Pan" (Izaj. 66:15-17, BW*). 

Ten fragment Pisma Świętego wybiega proroczo w Dzień Sądu Pana nad całą ziemią. Dlaczego więc ludzie jedzący wieprzowinę mieliby zostać ukarani przez Boga, gdyby wcześniej zezwolił On na jedzenie wieprzowego mięsa? Odpowiedz jest prosta. Bóg nigdy nie zmienił tego przykazania, jak też i żadnego z innych danych przez Siebie Praw, bowiem: „(...) niezmienne są także przykazania Jego. Będą one trwać zawsze na wieki, bo są ustanowione w wierności i prawdzie” (Ps. 111:7b-8, BT*). 

Zatem, zobligowani Prawem Przymierza, Żydzi do dziś nie jedzą mięsa nieczystego - Żydzi mesjańscy rozumieją tę kwestę tak samo. Dlaczego? Mówi się przecież, że Jezus zniósł 'Stare Przymierze'. Wyjaśnienie tej kwestii znajduje się tutaj. 

Teraz zostaje do rozważenia kwestia pogan: Czy oni też mają nie jeść nieczystego mięsa? Przecież im dano ograniczone do minimum nakazy: 

Uważam przeto, że nie należy nakładać ciężarów [Prawa] na pogan nawracających się do Boga. Trzeba im tylko nakazać, żeby się powstrzymywali od pokarmów ofiarowanych bożkom, od nierządu, od tego, co uduszone, i od krwi” (Dzieje. 15:19-20, BW-P). 

Ciekawostka jest jednak dalszy kontekst. Kolejny werset dodaje:

W każdym mieście żyją bowiem od dawna ludzie, którzy w szabat czytają Mojżesza i wykładają go w synagogach” (BW-P).

Na te słowa, juz mało kto zwraca uwagę. Jaki związek mają te nadane poganom podstawowe Prawa z następującą zaraz po tym wzmianką: Mojżesz bowiem od dawien dawna ma po miastach takich, którzy go opowiadają, gdyż czyta się go w synagogach w każdy sabat" (wg BW)? Taki, że do zborów judeo-chrześcijańskich zaczęła przyłączać się coraz większa rzesza pogan, nie mających zielonego pojęcia o Bożych Prawach i potrzebowali więcej czasu, aby je poznać.  

Żydzi studiowali Torę na co dzień i z okazji każdego wielkiego święta - przekazywali sobie tę wiedzę z pokolenia na pokolenie, wpajano swym dzieciom od najmłodszych lat (5 Moj. 6:7, por. 2 Tym. 3:15) – wystarczy przekonać się jak sprawnie powołują się na różne wersety biblijne apostołowie, Szczepan i inni.

Cóż natomiast mogli o Torze wiedzieć świeżo nawróceni poganie, czczący np. wcześniej Zeusa, czy Artemidę lub jeszcze jakieś inne bóstwa? Dla zupełnie nie obeznanych z Prawami Bożymi, te nakazy (Dzieje: 15:9-20) był minimalnym wymogiem Prawa - podstawą, w ogóle dopuszczającą ich do zboru Bożego. Było to niczym wyłożenie dla dziecka podstawowych zasad panujących w domu, bo jego niedojrzała jeszcze osobowość nie jest w stanie pojąć zbyt wiele skomplikowanych nakazów i zakazów. Tak właśnie było z ówczesnymi poganami – przedstawiono podstawowe przykazania dla 'duchowych niemowląt' (1 Kor. 3:1-2, Hebr. 5:13-14), które miały wzrastać stopniowo w wierze: "słuchając Mojżesza w synagogach w każdy szabat". 

---

* wytłuszczenia w wersetach biblijnych - autor opracownia.

Your rating: Brak Ocena: 4.3 (26 votes)
Wersja do wydruku

Pytanie, używane często jako argument przez ateistów, przyjmuje założenie, iż Bóg jest bytem o identycznych cechach, jak Jego dzieło. Miałoby to sens, gdyby zarówno Bóg, jak i Jego dzieła istniały w przestrzeni, a więc również i w czasie. Jednak tak nie jest. Tylko wszechświat jest bytem fizycznym, a więc tylko jego dotyczy pojęcie czasu i stwarzania. Bóg nie jest bytem fizycznym, zatem istnieje poza czasem i poza przestrzenią. 

Kluczem jest tu podkreślenie różnic pomiędzy cechami Boga, a cechami Jego dzieła, czyli wszechświata.

To co jest stwarzane, musi mieć swój początek, a początek musi posiadać swoją przyczynę. 

Pierwsze słowa Pisma Świętego to: „Na początku stworzył Bóg…” (Rodz. 1:1) świadczą o tym, że wszechświat nie istniał wiecznie, ale miał przyczynę swojego zaistnienia. Według Biblii, był nią Bóg. 

Pojęcia „początek” i „stwarzanie” są nierozerwalnie związane z pojęciem czasu. To pojęcie z kolei wiąże się z pojęciem przestrzeni. Wszechświat jest bytem fizycznym, tzn. materia i energia istnieją w przestrzeni, a więc ich obecność w niej przesądza o istnieniu czasu. Bez materii, energii i przestrzeni pojęcie czasu nie ma sensu. Biblia stwierdza więc, że świat zaistniał w pewnym momencie. Ten fakt, wiadomy z Pisma Świętego od ponad 3,5 tys. lat potwierdzają dopiero odkrycia współczesnej nauki (np. teoria Wielkiego Wybuchu – Big Bang). 

To, co przez tysiące lat było kwestią wiary, stało się obecnie także kwestią wiedzy. Dopiero, niespełna kilka dziesięcioleci temu, naukowcy poprzez teorię Wielkiego Wybuchu obalili dotychczasowe przeświadczenie nauki, iż wszechświat istniał wiecznie.

Przed powstaniem teorii Wielkiego Wybuchu, przez całe stulecia obowiązywał powszechnie uznawany pogląd, że wszechświat jest niezmiennym układem galaktyk. Z poglądem tym zgadzał się jeszcze Albert Einstein. Pismo Święte jednak twierdziło coś zupełnie przeciwnego, głosząc: „na początku”. Natomiast nauka przez tysiące lat (od czasów Arystotelesa i Platona) uważała, że to nieprawda – że nigdy nie było żadnego „na początku”. Tymczasem Big Bang, jako model narodzin wszechświata, uznawany jest przez współczesną kosmologię za najbardziej prawdopodobny. Według tego modelu, ok. 14-15 mld lat temu dokonał się „Wielki Wybuch” i w jego wyniku wyłonił się wszechświat (przestrzeń, czas, materia, energia itd.)

Dlaczego więc Bóg nie podlega identycznej zasadzie?

Ponieważ Bóg nie jest bytem fizycznym. Jest poza czasem oraz przestrzenią więc nie podlega zasadzie ‘posiadania początku’. 

Jeżeli uznajemy, że to, co istnieje w czasie i przestrzeni, musi mieć początek, a więc wymaga przyczyny (stworzenia), aby zaistnieć, to godzimy się też, według tej samej logiki, iż nie wymaga przyczyny (stworzenia) to, co nie może mieć początku, gdyż istnieje poza czasem i przestrzenią. Innymi słowy: jeżeli to, co nie istniało wcześniej,  musi zostać stworzone, aby istnieć, to nie musi być stwarzane coś, co istnieje od zawsze.

To właśnie dotyczy Boga: Bóg istniał zawsze i nie wymagał wykreowania.

Podsumowując: materialny wszechświat, a więc także czas – mają swój początek, zatem musi istnieć przyczyna sprawcza tego początku. Ponieważ jednak przed zaistnieniem materialnego wszechświata nie istniały żadne byty materialne, przyczyną powstania wszechświata musiał być byt niematerialny. Pismo Święte twierdzi, że tym bytem jest Bóg. On stwarzając świat materii i energii, a więc powołując do istnienia również czas, sam musi – jako jego Stwórca – być poza czasem. A zatem wobec Boga – istniejącego poza czasem – nie ma sensu pytanie o początek, wobec czego – konsekwentnie – Jego egzystencji nie dotyczy pytanie o przyczynę, czyli Stwórcę.

Próby udowodnienia istnienia Boga, bądź zaprzeczenia Jego istnienia to zagadnienia podejmowane od tysięcy lat przez teologów i filozofów. Obu stanowisk jednak nie da się ostatecznie dowieść. Dlaczego? Jeżeli stosujemy metody obowiązujące w świecie materii, przestrzeni i czasu, aby udowodnić istnienie czegoś, co jest poza tymi kategoriami – skazani jesteśmy na niemoc. 

Nie ma jednak lepszego dowodu niż ten i jest on dostępny każdemu człowiekowi: jest nim on sam – człowiek. Posiadając rozum, inteligencję, kreatywność, wrażliwość, poczucie piękna oraz sumienie i obdarzony uczuciami takimi jak: miłość, radość, a przede wszystkim, z wolną wolą – jest najlepszym i jednocześnie nieprzekonującym w praktyce dowodem na istnienie Stwórcy. Nieprzekonującym, bo na wielu ludziach ten dowód nie robi najmniejszego wrażenia. Wierzą oni z pełnym przekonaniem, że ich twórcą nie jest Bóg, ale coś, czego nie potrafią precyzyjnie nazwać, określając to czasem mianem natury, czasem – ewolucji (dobór naturalny). Mają na myśli procesy, które działały przypadkowo, na przestrzeni niezmierzonego czasu, wykorzystując – bez świadomości ani samoświadomości celu – mechanizmy dostosowywania się do środowiska, charakterystyczne dla wszystkich istot żywych. Ten tok rozumowania nie zbliża ich jednak w żaden sposób do odpowiedzi na pytanie zasadnicze, którego starannie unikają: „Co spowodowało, że z niczego powstało tak wiele?”, „Co jest przyczyną istnienia i funkcjonowania tych mechanizmów?” Czyżby spowodowała to natura tego „niczego”? Z punktu widzenia logiki powstaje tu gigantyczna pułapka: jak „nic” może posiadać jakiekolwiek cechy, jakąkolwiek „naturę”? 

W tym tkwi podstawowa słabość argumentacji ateistycznej: zastępowanie słowa „Bóg” np. słowem „ewolucja” skupia się na metodzie kreacji, ale nie przybliża do odpowiedzi na podstawowe pytanie: „Dlaczego istnieje fizyczny wszechświat, zamiast nicości?”

Opracowano na podstawie: http://www.the614thcs.com/40.1265.0.0.1.0.phtml

Your rating: Brak Ocena: 4.4 (31 votes)
Wersja do wydruku

Są osoby, które twierdzą, iż bogiem tego świata jest Szatan, panując nad wszystkimi królestwami świata. Opierają się m.in. na następujących wersetach biblijnych: 2 Kor. 4:4, Jana 12:31, Jana 14:30, Jana 16:11. 

Jak z związku z tym rozumieć słowa Apostoła Pawła: „Każdy człowiek niech się poddaje władzom zwierzchnim; bo nie ma władzy, jak tylko od Boga, a te, które są, przez Boga są ustanowione(Rzym. 13:1, BW*)? Nie napisano tu ‘dopuszczone’ ale ‘ustanowione’, a to oznacza, iż Bóg ma pełną kontrolę nad tym, kto jest aktualnie przy władzy. 

Jest to zgodne ze słowami Daniela: „On zmienia czasy i pory, On utrąca królów i ustanawia królów, udziela mądrości mądrym, a rozumnym rozumu” (Dan. 2:21, BW). 

„Bóg Najwyższy ma władzę nad królestwem ludzkim i ustanawia nad nim, kogo chce” (Dan. 5:21b, BW).

Jezus potwierdził to mówiąc do Piłata: „(...) Nie miałbyś żadnej władzy nade mną, gdyby ci to nie było dane z góry;” (Jana 19:11a, BW).

W innym miejscu napisano: „Druzgocze mocarzy bez przesłuchania, a na ich miejsce ustanawia innych, gdyż, znając ich czyny, obala ich w nocy i są zniszczeni” (Hioba 34:24-25, BW).

Te natchnione słowa potwierdziła historia. To Bóg (a nie Szatan) wybierał kolejnych władców, którzy mieli panować nad ówczesnym światem, po czym – w ustalonym przez Boga czasie – tracili tę władzę. 

Nebukadnezara, króla Babilonu, Bóg nazywa „swoim sługą”: 

„Oto ja poślę i zbiorę wszystkie plemiona z północy - mówi Pan - i poślę po Nebukadnesara, króla babilońskiego, mojego sługę, i sprowadzę ich na tę ziemię i na jej mieszkańców i na wszystkie narody dokoła. I zniszczę je doszczętnie, i uczynię je przedmiotem zgrozy, pośmiewiskiem i hańbą na zawsze” (Jerem. 25:9, BW*, por. Jerem. 27:6).  

„Ponieważ jednak ojcowie nasi rozgniewali Boga niebios, wydał On ich w ręce Chaldejczyka Nebukadnesara, króla Babilonu, który tę świątynię zburzył, a lud uprowadził do Babilonu” (Ezdr. 5:12, BW).

Sam Nebukadnezar tak mówi o Bogu:

„Gdy zaś upłynęły oznaczone dni, ja, Nabuchodonozor, podniosłem oczy ku niebu. Wtedy powrócił mi rozum i wysławiałem Najwyższego, uwielbiałem i wychwalałem Żyjącego na wieki, bo Jego władza jest władzą wieczną, panowanie Jego przez wszystkie pokolenia (Dan. 4:31, BW*).

A oto słowa Cyrusa:

„Tak mówi Cyrus, król perski: Wszystkie królestwa ziemi dał mi Pan, Bóg niebios, On też rozkazał mi, abym zbudował mu świątynię w Jeruzalemie, które jest w Judzie” (Ezdr. 1:2, BW*).

Czy te ich deklaracje oznaczają, iż Nebukadnezar i Cyrus stali się wyznawcami Adonai? Pismo nie wspomina przecież o ich konwersji na judaizm. Mimo to, Żydzi ostrzegani przez proroka Jeremiasza usłyszeli, iż mają się poddać dobrowolnie pod jarzmo Nebukadnezara:

„Ten zaś naród i to królestwo, które by nie służyło Nebukadnesarowi, królowi babilońskiemu, i nie poddało swojego karku pod jarzmo króla babilońskiego, ten lud będę karał mieczem i głodem, i zarazą - mówi Pan - aż wydam ich w jego ręce” (Jerem. 27:8, BW).

Nie każdy władca, który z woli Boga sprawuje rządy, świadomie oddaje się spełnianiu woli Najwyższego, ale wszystko ma znany tylko Bogu cel. 

Jezus wyraził to w ten sposób: „Wiecie, że ci, których uważa się za władców narodów, nadużywają swej władzy nad nimi, a możni ich rządzą nimi samowolnie” (Marka 10:42b, BW).

Nic jednak nie wymknęło się spod Boskiej kontroli. 

„Pan na niebiosach utwierdził swój tron, a królestwo Jego panuje nad wszystkim” (Ps. 103:19, BW).

Apostoł Paweł wskazuje, że za władców należy się modlić: „Przede wszystkim więc napominam, aby zanosić błagania, modlitwy, prośby, dziękczynienia za wszystkich ludzi, za królów i za wszystkich przełożonych, abyśmy ciche i spokojne życie wiedli we wszelkiej pobożności i uczciwości” (1 Tym. 2:1-2, BW).

Dlaczego więc w 2 Liście do Koryntian 4:4 napisano o szatanie, że jest „bogiem tego świata”?

Nie sposób sobie wyobrazić, że mamy modlić się za władców sprawujących rządy z ramienia Szatana, jak twierdzą niektórzy powołując się na inne wersety:

„Teraz odbywa się sąd nad tym światem; teraz władca tego świata będzie wyrzucony” (Jana 13:31)

„Już wiele nie będę mówił z wami, nadchodzi bowiem władca świata, ale nie ma on nic do mnie;” (Jana 14:30, BW) oraz: „o sądzie zaś, gdyż książę tego świata został osądzony” (Jana 16:11, BW).

Czy można wytłumaczyć fakt nazwania szatana władcą tego świata, skoro – jak to wykazano powyżej – to Bóg ustanawia władców na ziemi? 

W Księdze Objawienia znajdują się następujące słowa: I dozwolono mu wszcząć walkę ze świętymi i zwyciężać ich; dano mu też władzę nad wszystkimi plemionami i ludami, i językami, i narodami” (Obj. 13:7, BW*). Mowa tu o zwierzęciu (czy jak inne przekłady oddają bestii) „wychodzącym z morza”, któremu władzę przekazał ‘smok’, czyli szatan (Obj. 13:2). Jednak wszystko dzieje się za przyzwoleniem Bożym. Szatan, nie przejął całkowitej kontroli nad światem.

Bóg bowiem natchnął serca ich, by wykonali jego postanowienie i by działali jednomyślnie, i oddali swoją władzę królewską zwierzęciu, aż wypełnią się wyroki Boże” (Obj. 17:17, BW*).

Sfera rządów szatana ma jednak ograniczone wpływy i nie może się on posunąć dalej, niż zezwoli mu Bóg. Podobna sytuacja została zilustrowana na przykładzie Joba: „Na to rzekł Pan do szatana: Oto jest w twojej mocy, tylko jego życie zachowaj” (Hioba 2:6, BW). 

Dlatego rządy szatana maja moc w strefie ‘świata ciemności’: „Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich” (Efez. 6:12, BW) i dotyczą tych, którzy dobrowolnie poddają się pod jego rządy. Ci, którzy należą do Boga, są pod wpływem Jego mocy: 

„Wy wszyscy bowiem synami światłości jesteście i synami dnia. Nie należymy do nocy ani do ciemności” (1 Tes. 5:5, BW, por. Kol. 1:12-14).

Objęci Bożą ochroną, mogą powtórzyć za słowami Apostoła Pawła: „Wyrwie mnie Pan ze wszystkiego złego i zachowa dla królestwa swego niebieskiego; jemu niech będzie chwała na wieki wieków. Amen” (2 Tym. 4:18, BW).

---
* wytłuszczenia w cytatach biblijnych - autor opracowania.
Your rating: Brak Ocena: 4 (24 votes)
Wersja do wydruku

Jako że nasza witryna dotyczy religii chrześcijańskiej, również i w tym temacie uwzględnię tylko ten aspekt. Istnieją różne rodzaje modlitw i każdy z nich pokrótce tu omówię:

1. Recytowanie gotowych modlitw

Autorami takich modlitw są zwykle osoby, które z racji bardzo bliskiej więzi z Bogiem w poetycki i piękny sposób ubierały w słowa swoje głębokie przeżycia duchowe. Przykładem gotowych modlitw są niektóre biblijne Psalmy. Zawierają one intencje, bądź dziękczynienia i słowa uwielbienia dla Najwyższego. Modlitwa taka odnosi skutek wtedy, jeżeli rozumiemy to co czytamy i identyfikujemy nasze odczucia z tymi słowami, a nie czynimy tego odbiegając myślami w zupełnie inną sferę. 

Gotowe modlitwy są często stosowane przy szczególnych okazjach. Nieprzebraną ich skarbnicą jest Pismo Święte. Warto pamiętać, że nie może to być jedyna forma modlitwy, bowiem łatwo wtedy zatracić osobistą więź za Stwórcą. 

2. Osobiste zwracanie się do Stwórcy, wypływające z wewnętrznych odczuć i aktualnych potrzeb osoby modlącej się

Każdy z nas ma osobiste potrzeby, które w dodatku każdego dnia są inne. Dlatego wyrażanie własnych uczuć w modlitwie jest konieczne. Czy chciałbyś, żeby Twoje dziecko rozmawiało z Tobą ciągle tymi samymi słowami? Wyglądałoby to sztucznie, a Ty nie mógłbyś nawiązać z nim bezpośredniego kontaktu. Owszem od czasu do czasu, chętnie posłuchasz wyrecytowanego przez swoją pociechę wiersza, którym wyrazi swoje uczucia. Jednak trudno sobie wyobrazić, żeby codziennie przemawiało do Ciebie posługując się cudzymi tekstami. 

Podobnie jest z gotowymi, owszem pięknymi, modlitwami. Bogu nie zależy na Twoim krasomówstwie. On chce, żebyś się przed nim otworzył. Jeżeli wylejesz przed nim swoją duszę - a wiemy, że możesz mu powierzyć tajemnice, których obawiałbyś się powierzyć najbliższemu przyjacielowi – On zatrzyma to tylko dla siebie. Natomiast jako wszechmocny Bóg, może Ci pomóc w KAŻDYM problemie. Wystarczy tylko poprosić (Mat. 7:7-11). Zwrócić się do Niego w szczerej modlitwie. Czasem może to być ona krótka i spontaniczna - dostosowana do aktualnej, konkretnej potrzeby. Wielu ludzi nie docenia mocy modlitwy (Mat. 7:20). Jest tak dlatego, ponieważ brakuje im czasu na głębszy kontakt ze Stwórcą.

3. Nawiązywanie osobistej więzi z Bogiem

Wiele osób nie przykłada zbyt wielkiej wagi do modlitwy, uważając ją raczej za formalność i chrześcijański obowiązek. Być może dlatego, iż sądzą, że modlitwa jest jednostronnym kontaktem z Bogiem, ich modlitwy to czynność stosunkowo krótka. Mówią co trzeba i na tym koniec.

Ile czasu trwa Twoja modlitwa? Pięć minut? A może mniej? A jak długo rozmawiasz ze swoimi rodzicami, bądź najbliższym przyjacielem? Przyrównaj te dwie relacje. Czy traktujesz niebiańskiego Ojca jako ‘konfesjonał’, gdzie wyrzucasz z siebie wszystkie ciężary codziennych trosk i uważasz, że to wszystko co powinieneś zrobić? Czy w taki sposób rzeczywiście zapewniasz Go o swojej miłości? Co Ty pomyślałbyś o dziecku, które wpada odwiedzić Cię na 5 minut tylko po to, żeby przedstawić Ci długą listę swoich próśb. Czy rzeczywiście poczułbyś z nim bliską wieź? 

Zwróćmy uwagę, jakie przykłady modlitw mamy w Piśmie Świętym:

Jezus:

W ogrodzie Getsemani modlił się przynajmniej godzinę (Mat. 39:40) - obudził swoich uczniów, którzy zdążyli w tym czasie zasnąć - i dalej się modlił (Mat. 39:43). 

Apostoł Piotr:

„A nazajutrz, gdy oni byli w drodze i zbliżali się do miasta, wyszedł Piotr około godziny szóstej na dach, aby się modlić. Potem poczuł głód i chciał jeść; gdy zaś oni przyrządzali posiłek, przyszło nań zachwycenie” (Dzieje 10:9-10, BW).

Jak długo modlił się Piotr, skoro poczuł głód? Czy w ciągu pięciu minut przyszłoby nań zachwycenie? Jest mowa o tym, że w tym czasie przyrządzano mu posiłek, a to na pewno nie trwało kilku minut. W tamtych czasach, nie wystarczyło ‘wyskoczyć’ do supermarketu po gotowe danie i przygrzać je w mikrofali. Na uwagę zasługuje też fakt, że Piotr modlił się na dachu (w Izraelu z uwagi na ciepły klimat, na dachach domów urządzane są tarasy), aby na odosobnieniu móc się głęboko skupić. 

Oczywiście nie od długości modlitwy zależy jej szczerość (może bardziej od skupienia). Żeby osiągnąć bliski kontakt z Bogiem, modlitwa nie może być czynnością robioną w biegu. Każdy z nas, aby nawiązać szczerą i trwałą więź z Najwyższym powinien wygospodarować na ten cel szczególny czas w ciągu dnia oraz miejsce, w którym nic nie będzie rozpraszać uwagi. 

Wielu ludzi „ma pretensje do Boga”, że On nie wysłuchuje ich modlitw. Czy mogą się jednak temu dziwić, skoro ich modlitwa przypomina zdawkową serię życzeń: „Boże proszę Cię o to, o to i jeszcze o tamto”, wymówionych w pośpiechu gdzieś pomiędzy jednym a drugim zajęciem. A czy pamiętałeś, żeby Mu podziękować za to wszystko co do tej pory dla Ciebie zrobił? Czy przejąłeś się Jego mocą dzięki której tego dokonał oraz tym, że zechciał Cię wysłuchać. Czy oddałeś mu za to chwałę? 

Modlitwa to nie koncert życzeń, ale łączenie się duchem z najpotężniejszą istotą we wszechświecie. W momencie modlitwy stajesz przed napawającym wielkim szacunkiem i lękiem Bożym majestatem (Obj. 4:2-11, Dan.7:9-10) otoczonym rzeszą potężniejszych od ludzi istot duchowych, a również składających Najwyższemu należne honory. Przed tak dostojny tron ‘nie wpada się’ ot tak na chwilę. Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że absolutnie nie należy modlić się gdzieś w drodze i przy okazji – dopóki nie okaże się, że jest to nasz jedyny sposób modlitwy.

Niektórzy mówią, że są tak zajęci, iż zupełnie nie mają czasu na taką modlitwę. Przecież trzeba pracować, czasem nawet na dwa etaty, żeby utrzymać dom i rodzinę. Czy jednak taką postawą nie dajesz Bogu do zrozumienia, że nie potrzebujesz Jego pomocy i świetnie poradzisz sobie sam? 

„Powierz Panu swoje sprawy, a wtedy ziszczą się twoje zamysły” (Przysł. 16:3, BW).

Czasem brak czasu jest tylko pozorny, gdyż tak naprawdę marnotrawimy go na różne błahostki. Nie liczy się godzin spędzonych na oglądaniu telewizji, zwiedzaniu wystaw sklepowych, godzinnych pogawędek przez telefon albo na czacie, a żałuje poświęcić chociaż pół godziny dziennie Temu, w którego rękach są Twoje życie, zdrowie i los. On jednym skinieniem ręki może zasłać Ci błogosławieństwo:

„Błogosławieństwo Pana wzbogaca, lecz własny wysiłek nic do niego nie dodaje” (Przysł. 10:22, BW). 

„Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was” (Jakuba 4:8, BW).

Przy Jego ogromnej mocy i chwale, nierozsądne jest liczyć tylko na siebie. 

Ideałem jest, gdyby stosując właściwą równowagę, korzystać ze wszystkich wymienionych tu rodzajów modlitw – poetyckiej, spontanicznej oraz tej głębokiej. Wierzę, że na rezultaty nie będzisz musial długo czekać. 

Your rating: Brak Ocena: 4.6 (24 votes)
Wersja do wydruku

 Kliknij po odpowiedź

Your rating: Brak Ocena: 4.2 (5 votes)
Wersja do wydruku

 Kliknij po odpowiedź

Your rating: Brak Ocena: 3.7 (6 votes)
Wersja do wydruku

Tak się składa, że Bóg robi to codziennie. Daje dowody swojego istnienia w każdej, najmniejszej sferze otaczającego nas świata, począwszy od budowy atomu, cząsteczek DNA, cudu narodzin a skończywszy na nie dających się ogarnąć umysłem galaktyk (Ps. 19:2-5, Rzym. 1:20). Ktoś kto sądzi, iż porządek w całym wszechświecie wziął się z chaosu, bardziej nie chce, niż nie może w tym dostrzec działania Boga. 

Za czasów Jezusa poruszono podobną kwestię, dotyczącą przekonania ludzi o życiu pozadoczesnym. Padła propozycja: „jeśli kto z umarłych pójdzie do nich, upamiętają się”, na co On odpowiedział „Jeśli Mojżesza i proroków nie słuchają, to choćby kto z umarłych powstał, też nie uwierzą” (Łuk. 16:30-31, BW).

Wynika z tego wniosek, że nawet gdyby ateista ujrzał Boga, to wymyślałby setki teorii – a może to nie był Bóg, może to była halucynacja, mistyfikacja wierzących itd. – żeby tylko nie przyjąć do wiadomości faktu istnienia Boga. Dlaczego? Ponieważ odrzucenie istnienia Boga ma inne podłoże. Nie wierząc w Boga, nie uznajemy, że jest nad nami jakiś autorytet, który wyznacza prawa i zasady do których trzeba się stosować. Nie wierząc w Boga sądzimy, że możemy sami decydować o tym co jest dobre, a co złe. 

W Biblii mamy wiele przykładów, że nawet największe cuda nie były w stanie przekonać niektórych ludzi, aby uwierzyli. Przykładowo, chociaż od zarania dziejów nie było na Ziemi człowieka, który uczyniłby tyle cudów co Jezus (Jeszua), to mimo to zabito Go jak przestępcę. A przecież przyszedł On m.in po to, aby objawić ludziom istnienie Boga (Jana 1:18).

Oto inna przyczyna uniemożliwiająca zobaczenie Boga na własne oczy, którą Najwyższy sam wyjaśnił: „nie może mnie człowiek oglądać i pozostać przy życiu” (2 Mojż. 33:20). Jest tak dlatego, ponieważ Bóg jest duchem (Jana 4:24). Ponadto jest istotą nieopisanie potężniejszą swą mocą i chwałą od ludzi. Próbę zobaczenia Boga oko w oko możnaby przyrównać do próby stanięcia w bliskim sąsiedztwie Słońca. Jego chwała jest dla śmiertelnego człowieka porażająca niczym olbrzymia jasność (Job. 37:22, Ps. 104:2). Owszem niektórzy ludzie mieli wizję Jego chwały i majestatu (2 Mojż. 30:20-23, Ezech. 1:4-28), ale były to zawsze osoby głęboko oddane Bogu.

Stwórca nie zamierza za wszelką cenę przekonywać zuchwałych ludzi o swoim istnieniu, jeżeli nie wystarczają im dowody Jego dzieł, jakich mamy wokół siebie miliony.

Your rating: Brak Ocena: 4.1 (32 votes)
Wersja do wydruku

Słowo ‘grzech’ to tłumaczenie hebrajskiego słowa ‘chatat’ (litery: chet, tet, alef, tow). Pochodzi od słowa ‘chata’, co oznacza dosłownie: ‘chybić (celu)’, a w szerszym znaczeniu ‘obrać złą drogę’. W języku greckim jest to słowo ‘hamartano’  – ‘chybienie celu, błądzenie, zaniedbanie czegoś’. Ciekawostką może być, iż słowo ‘hamartia’ (ἁμαρτία) funkcjonuje jako współczesny termin medyczny oznaczający niewłaściwy rozwój zarodkowy jakiegoś narządu ciała ludzkiego. 

Sens pojęcia ‘grzech’, to generalnie rzecz ujmując: zboczenie z drogi, która jest prawidłowa. Nie ma wątpliwości, iż w kontekście biblijnym, właściwą drogą jest trzymanie się praw Bożych.

Ludzie często obarczają winą za konsekwencje swoich błędów, czyli grzechów, Boga twierdząc, że On ich surowo karze i doświadcza. Odpowiedź jest jednak inna: „To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana.” (Przysł. 19:3, BW). 

Żeby zapewnić w całym wszechświecie ład i porządek Bóg wyznaczył zasady, odnoszące się zarówno do praw fizycznych jak również tych duchowych i moralnych. 

Zastanówmy się teraz, czy wprowadzenie tych zasad zniewala kogokolwiek. Posłużmy się przykładami.

Można sobie wyobrazić, co działoby się na boisku piłkarskim, jeżeli w grze nie byłoby żadnych reguł, zasad i kar za ich łamanie. Czy chciałbyś wtedy uczestniczyć w takiej grze? Sprawiałoby to raczej wątpliwą przyjemność.

Kolejnym przykładem są przepisy ruchu drogowego. Czy ktokolwiek może powiedzieć, że lepiej jeździłoby się po drogach, gdyby nie było na ulicach znaków zakazów i nakazów oraz metod egzekwowania ich przestrzegania w postaci kar i mandatów? Czy to ogranicza Twoją wolność, czy raczej daje Ci poczucie pewności i bezpieczeństwa, bo nie ma chaosu na drodze? Jeżeli sam przestrzegasz tych przepisów, nie obawiasz się też żadnej kary ze strony strażników ruchu drogowego. 

Podobnie jest w prawami Bożymi, nakazami i zakazami jakie Najwyższy nadał swoim stworzeniom. Każde zboczenie z tej właściwej, określonej przez Boga drogi, to grzech pociągający za sobą automatyczne konsekwencje, zgodnie z zaprogramowanymi przez Najwyższego naturalnymi prawami, zarówno fizycznymi i moralnymi, które mają zapewnić ład i porządek w całym wszechświecie. Człowiek ściąga na siebie skutki swego niewłaściwego, chybionego postępku. Dlatego, trzeba znać prawo Boże, gdyż tak jak w prawie ludzkim – niewiedza nie chroni przed konsekwencjami złamania prawa, a znajomość i stosowanie tych praw przynosi tylko korzyści a nie szkodę. Im bardziej starasz się stosować do tych praw, tym bardziej jesteś bezpieczny. 

Nikt nie może bezkarnie łamać zasad ustanowionych przez Boga. Nawet On, jako Autorytet całego wszechświata, sam przestrzega nadanych przez siebie praw (Hioba 34:12, 37:23, 8:3). Tym bardziej wszystkie Jego stworzenia w niebie i na ziemi są zobligowane do czynienia tego samego. Sprawiedliwy Bóg jest konsekwentny i nie cofa, ani nie zmienia tych praw według swojego ‘widzimisię’. To właśnie sprawia, iż godzien jest On wszelkiej czci i chwały (Obj. 7:11-12), zasługuje na wielki szacunek i bezgraniczne zaufanie. 

 

Your rating: Brak Ocena: 4 (14 votes)
Wersja do wydruku

Wyczerpującym (dla ludzi) źródłem informacji na ten temat jest Pismo Święte, które opisuje Jego atrybuty i cechy. Bóg jest wieczny (Ps. 90:2), nieśmiertelny (1 Tym. 1:17), wszechmocny (Jerem. 32:17) sprawiedliwy (5 Mojż. 32:4), litościwy i miłosierny (Nehem. 9:31), pełen miłości (1 Jana 4:8) i święty (3 Mojż. 19:2, 1 Piotra 1:16). 

Jest Stwórcą i Właścicielem wszechrzeczy (1 Kronik 29:11) sprawuje nad wszystkim kontrolę (Neh. 9:6, Hiob 12:10, 34:14-15), panuje też nad śmiercią (Izaj. 25:8). Posiada wieczną władzę i jest Suwerenem, najwyższym autorytetem wszechświata (Dan. 4:31b, 32, BW), Sędzią i Prawodawcą (Ps. 9:8, 9, Ps. 94:2, Izaj. 33:22) oraz źródłem mądrości (Izaj. 40:13, 14).

Z tego opisu nie wynika, iż jest to jakaś bezosobowa inteligencja wszechświata. Bóg posiada cechy, które Go personifikują, łącznie z faktem, iż posiada On imię własne. W oryginalnych manuskryptach było ono zapisane hebrajskim tetragramem JHWH. Z uwagi na wielki szacunek i bojaźń przed tym wielkim i świętym imieniem (2 Moj. 20:7, Ps. 111:9), starożytni Izraelici nie ośmielali się go wymawiać, na co dzień zastępując go słowem "Ha-szem" (dosłownie „to imię”). Dlatego dziś nie ma pewności co do oryginalnego brzmienia tego imienia. W języku polskim przyjęła się forma: Jahwe lub Jehowa. 

Bóg dla ludzi jest istotą niewidzialną (Rzym. 1:20, Kol. 1:15, 1 Tym. 1:17). 

Człowiek nie jest w stanie pojąć całkowicie istoty Boga, bowiem wykracza to poza granice ludzkich zmysłów. Posiadając ich pięć (wzrok, słuch, dotyk, smak i węch), nie jesteśmy w stanie ogarnąć tzw. świata ‘niematerialnego’ (ściśle ujmując pozazmysłowego), w którym istnieje Bóg oraz inne istoty duchowe. Bynajmniej nie oznacza to, że te istoty żyją w jakiejś nieokreślonej, niematerialnej próżni. Może to być rodzaj materii, której my ludzie nie postrzegamy swoimi zmysłami, świat doskonalszy od naszego… Nasze domysły w tej materii mogą przypominać wysiłki osoby niewidzącej, która wyobraża sobie przedmioty, kształty i kolory, których nigdy nie widziała. 

Pismo Święte wielokrotnie podkreśla unikatowość Stwórcy jako jedynego Boga (Izaj. 45:5, 5 Mojż. 6:4, Marka 12:29, 5 Mojż. 4:35), co wyklucza wielobóstwo. Nie ma kilku Bogów – ON jest tylko jeden. 

Niektórzy są skłonni twierdzić, iż różne religie wielbiąc własnych bogów mają na myśli właśnie Tego Jedynego, tylko nadają mu inne imiona. 

Musiałby się jednak zgadzać jeszcze jeden szczegół. Czy bogowie tych różnych religii, też określają siebie jako „Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba” (2 Mojż. 3:16, Mat. 22:32, Sof. 2:9) albo jako „Boga Izraela”, którym w Biblii nazwano Najwyższego Stwórcę wszechświata aż 145 razy? Dodatkowo jeszcze 23-krotnie występuje podobne określenie: „Święty Izraelski”. Jest tak dlatego, ponieważ Bóg wziął sobie ten naród pod swoją szczególną opiekę (5 Mojż. 7:6), jakkolwiek oczywiście ma w swej trosce cały świat i wszystkich ludzi (1 Mojż. 18:18). Zainteresowanych szczegółami zachęcam do przeczytania opracowania „Izrael – fizyczny czy duchowy?”

Zafascynowała Cię osobowość naszego cudownego Stwórcy? Zachęcam do przeczytania opracowania „Czy znasz Boga?” 

Your rating: Brak Ocena: 4.2 (13 votes)
Wersja do wydruku

Zło, choroby, śmierć – to nie są zjawiska naturalne, które istniały od zawsze i które będą istnieć wiecznie. Kiedy Bóg stwarzał świat, te rzeczy miały nie dotyczyć ludzkości. Kiedy pojawiły się na ziemi pierwsze istoty ludzkie: Adam i Ewa, nie dotyczyło ich żadne z wymienionych na wstępie pojęć. A skoro, chcieli je poznać (patrz pytanie: Jeżeli to Adam i Ewa zgrzeszyli, to dlaczego my cierpimy?), musimy przez to przebrnąć, z całą ufnością, że ten okres dziejów ludzkości wkrótce będzie za nami. 

Trudno to sobie uświadomić, ponieważ z naszej ludzkiej perspektywy czas, w którym na Ziemi ma prawo istnieć zło, choroby i cierpienia trwa już kilka tysiącleci, przez setki pokoleń i wydaje się nam, że taki stan rzeczy jest ‘normalny’, że tak musi być. Spójrzmy jednak na wszystko w perspektywy wieczności, tak jak patrzy na to Bóg. Jako, że u Niego tysiąc lat jest jak jeden dzień (2 Piotra 3:8), cała ta sytuacja trwa tylko ‘chwilkę’. Po zakończeniu tego etapu, ludzkość będzie cieszyć się niezakłóconym już niczym pokojem i radością. Tak właśnie ma wyglądać normalny, przywrócony do początkowego, stan rzeczy.

Dopóki to jednak nie nastąpi, umierają także maleńkie albo jeszcze nienarodzone dzieci. Jeżeli zdamy sobie sprawę, że siłą rzeczy każdy z ludzi wcześniej czy później musi umrzeć, to w perspektywie wieczności nie ma istotnego znaczenia czy ktoś żył rok, czy osiemdziesiąt lat. Te dwa podane tu okresy życia można w skali wieczności, która nas czeka, przyrównać na przykład do liczb: 1 000 000 000 080 i 1 000 000 000 001, chociaż przed tą ostatnią liczbą powinna być nieskończona liczba zer – bo … ile lat ma wieczność?

Natomiast okoliczności w jakich dochodzi do śmierci (naszej albo innych ludzi) odgrywają czasem bardzo istotną rolę, gdyż stają się często przedmiotem próby stosunku każdego z nas do innych ludzi w kontekście miłości do bliźniego albo lojalności wobec Boga.

Odkrywają pobudki np. męża, który porzuca żonę, kiedy ta zachoruje na raka, albo matki, która zaraz po porodzie zostawia nieuleczalnie chore dziecko w szpitalu. A może skruszają serce obcych ludzi, którzy opiekują się chorymi w hospicjach. Uczą umiejętności współczucia, wzajemnego pomagania sobie, empatii, poświęcania się – innymi słowy wyrabiają w nas pełnię człowieczeństwa.

Dlatego też w obliczu świadomości, że każdy z nas, wcześniej czy później umrze trzeba sobie zadać raczej pytanie - jak i w imię czego umrę, albo co mogę zrobić dla tych, którzy umierają?

Tak jak na egzaminie – żeby sprawdzić Twoje predyspozycje, dane Ci jest jakieś zadanie, podobnie na 'egzaminie z człowieczeństwa' – możesz spotkać na swojej drodze osobę dotkniętą tragedią lub taką, która z racji swojej choroby potrzebuje wsparcia. Czy odwrócisz się od takiej osoby, ciesząc się w duchu: „Jak dobrze, że takie nieszczęście nie dotknęło mnie?”. Czy wtedy, ucieczka przed postawionym Tobie wyzwaniem będzie zaliczeniem tego testu? Czy raczej wykorzystasz tę sposobność, aby zrozumieć, że Bóg stawia takich ludzi na Twojej drodze, aby Ci coś pokazać, albo sprawdzić, czy nauczyłeś się już miłości do bliźniego, które jest największym przykazaniem. Czy można zdać egzamin, skoro nie ma na nim żadnych pytań, albo zadań do wykonania? Takie okoliczności dają wielką sposobność do pokazania się Stwórcy z najlepszej strony. Dlatego apostoł Jakub napisał, że mamy poczytywać to sobie za wielką radość, jeżeli przechodzimy rozmaite próby (Jakuba 1:2-4, 1 Piotra 1:6-7).

Każdą z tych osób, której pomogłeś (albo nie pomogłeś), uratowałeś życie (lub pozwoliłeś jej umrzeć), spotkasz w Nowym Świecie. Co im wtedy powiesz?

Każdej osobie, która straciła najbliższych, może swoje maleńkie, ukochane dziecko, niech dodaje nadziei oparta na Piśmie Świętym wiara, że ich utrata będzie wynagrodzona wiecznością (Izaj. 26:19, Obj. 21:4-5). Natomiast takie doświadczenie, choć teraz bolesne, może okazać się zaliczonym przed Bogiem ‘egzaminem z człowieczeństwa’, jeżeli będziesz pomagać osobom, które znalazły się w takiej jak Ty sytuacji. 

Your rating: Brak Ocena: 3.4 (56 votes)
Wersja do wydruku

Pytanie można by sprecyzować tymi słowami: Dlaczego Bóg w ogóle stworzył zło? Po co ta opcja? Czy nie mogło istnieć samo dobro? 

Świat jest pełen kontrastów. Istnieje światłość, której przeciwieństwem jest jej brak, czyli ciemność. Istnieje dźwięk – a jego brak to cisza. Przykładów można by mnożyć. Istota zagadnienia jest taka, że każde z tych pojęć ma swoje przeciwieństwo - przeciwwagę. Przeciwieństwem dobra jest zło. Tak jest stworzony świat i na tym polega jego pełnia.

Dla dobra ludzi jedyne przed tym przeciwieństwem Bóg ustanowił barierę poznania. Kontrast pomiędzy dobrem a złem mogli poznać jedynie na własne życzenie.    

Wiele osób zastanawia fakt, co działoby się dalej, gdyby Adam i Ewa nie zdecydowaliby się na poznanie dobra i zła (a ściślej rzecz ujmując – kontrastu dobra). Czy ludzkość żyłaby do dziś w niczym niezakłóconym błogostanie? Drzewo poznania dobra i zła zapewne dalej rosłoby spokojnie w raju (z którego Bóg nie wygnałby pierwszych rodziców) i kusiłoby każdą nowo rodzącą się tam istotę ludzką. W końcu na kogoś by padło. Taka opcja wcześniej czy później musiałaby zaistnieć, tym bardziej, że całą intrygę podsycał Diabeł, ponieważ on był głównym inicjatorem rozważenia pomysłu przekonania się czym jest zło, pod niewinnym pretekstem zerwania owocu z drzewa poznania dobra i zła.

Więcej informacji na ten temat zawiera odpowiedź na pytanie: „Jeżeli Adam i Ewa zgrzeszyli, to dlaczego my cierpimy?” 

Your rating: Brak Ocena: 3 (15 votes)
Wersja do wydruku

Odpowiedź wydaje się prosta. Skoro nasi prarodzice zgrzeszyli – dziedziczymy ich grzech, tak jak potomkowie dziedziczą geny rodziców. 

Jednak osoby zadające takie pytanie oczekują głębszej odpowiedzi doszukując się w niej zrozumienia sprawiedliwości Bożej. W Księdze Powtórzonego Prawa (5 Mojż. 32:4b) napisano, że Bóg: „Jest Bogiem wiernym, bez fałszu, Sprawiedliwy On i prawy.”  

We wcześniej omówionych pytaniach (kolejność chronologiczna od dołu do góry) było wyjaśnione, iż Adam i Ewa mając wolną wolę zdecydowali się na osobiste przekonanie się o tym, czym jest dobro, a czym zło. Załóżmy, że Bóg poczekałby spokojnie, aż ‘ciekawska’ para bezpotomnie zestarzeje się i umrze, ponosząc tym samym konsekwencje swojego występku. Następnie Najwyższy stworzyłby kolejnych ludzi i … historia mogłaby się powtórzyć – wcześniej albo później (zobacz odpowiedź na pytanie „Dlaczego Bóg dopuścił istnienie zła”).

Dlatego też odpowiedź na pytanie: „Czym jest zło?” równoznaczna z zerwaniem owocu z drzewa poznania dobra i zła musiała być wyjaśniona raz na zawsze całej ludzkości. Wszyscy muszą się o tym przekonać, żeby później nikt nie był już tego ciekawy. Zdobywanie takiej wiedzy okazuje się dla ludzkości bardzo bolesne, ale zważmy, że w wymiarze wieczności trwa to tylko chwilkę. Potem, każdy zmartwychwstały człowiek będzie miał przed sobą całą wieczność bez konieczności doświadczania zła, o którym został już w poprzednim życiu pouczony. 

Your rating: Brak Ocena: 3.7 (19 votes)
Wersja do wydruku

Uściślijmy, co dokładnie Szatan ‘namieszał’ w planach Bożych. Czy sprawił coś, czym wywołał Bożą konsternację, bezradność, a może zmianę planów? 

Pamiętne słowa Szatana: „Czy rzeczywiście Bóg powiedział…?” (Rodz. 3:1) sprowokowały Adama i Ewę, aby poznać dobro i zło, ale czy pokrzyżowały plany Boże? 

Zwróćmy uwagę na następujący werset biblijny: „(…) nie rzeczami znikomymi, srebrem albo złotem, zostaliście wykupieni z marnego postępowania waszego, przez ojców wam przekazanego, lecz drogą krwią Chrystusa, jako baranka niewinnego i nieskalanego. Wprawdzie był On na to przeznaczony już przed założeniem świata, ale objawiony został dopiero w czasach ostatnich ze względu na was” (1 Pi. 1:18-20,*BW)

Zastanawiające jest stwierdzenie, iż Pan Jezus, został przeznaczony jako ofiara pojednania za nasze grzechy jeszcze przed założeniem świata. Co to znaczy? Zanim jeszcze na ziemi Bóg stworzył ludzi, wiedział, że wcześniej czy później kwestia grzechu jako skutku poznania zła pojawi się na ziemi i był na to przygotowany. Nie może być więc mowy o pokrzyżowaniu planów Stwórcy. 

Niektórym wydaje się jednak, że dopuszczenie przez Najwyższego istnienia zła na świecie jest dowodem Jego słabości, czy bezradności. Tę kwestię objaśnia odpowiedź na pytanie: „Dlaczego Bóg dopuścił istnienie zła?”

---

* wytłuszczenie autora opracowania

 

Your rating: Brak Ocena: 3.5 (13 votes)
Wersja do wydruku

W Księdze Rodzaju (1 Mojż.1:31a) jest napisane: „I spojrzał Bóg na wszystko, co uczynił, a było to bardzo dobre.”

Natomiast w Księdze Powtórzonego Prawa (5 Mojż. 32:4) stwierdzono: „Doskonałe jest dzieło Jego”.

Dzieło twórcze obejmuje także człowieka, toteż niektórzy zastanawiają się jak to możliwe, że doskonałe istoty zgrzeszyły. Otóż, Bóg stwarzając ludzi dał im wolną wolę, co oznacza możliwość dokonywania wyborów. W przeciwnym wypadku byliby oni niczym zaprogramowane maszyny, bez możliwości decydowania o własnym postępowaniu. Byłyby to istoty ubezwłasnowolnione. Tworzy to pewnego rodzaju paradoks, ponieważ trudno byłoby to nazwać doskonałością. 

W przypadku obdarzenia ludzi wolną wolą, doskonałość polegała zatem na braku barier poznawczych. 

Ludzie nie musieli sprawdzać na czym polega dobro i zło ufając, że ich Stwórca wie lepiej co jest dla nich właściwe. Jednak zdecydowali się na zerwanie owocu z drzewa poznania dobra i zła, co oznaczało, że chcą tego osobiście doświadczyć. Ich wolnej woli stało się zadość. 

Your rating: Brak Ocena: 3.8 (16 votes)
Wersja do wydruku

Wiele osób uważa, że życie nie ma sensu, ponieważ wszystko co robimy, czego się uczymy, ludzie których poznaliśmy, to co osiągamy, stracimy kiedy przyjdzie czas na śmierć. Czy wobec tego żyć tak, aby zapisać się w pamięci innych, dokonać czegoś dla ludzkości, czy też nie przejmować się niczym i żyć samolubnie, bo i tak 50 lat po naszej śmierci nikt o nas nie będzie pamiętał? 

Za życia wydaje nam się, że nasz los obchodzi co najwyżej najbliższą rodzinę i to nie zawsze. A kim jesteśmy dla mijających nas na ulicy ludzi? Wręcz dziwne wydałoby się, gdyby nagle ktoś się nami zainteresował. Dlatego wielu ludzi odczuwa w życiu wielką pustkę, szukając środowisk, gdzie nie jest traktowany anonimowo lub w desperacji wypełnienia tę lukę alkoholem, narkotykami lub pustą rozrywką. 

A co z Bogiem, czy On ma zbyt wiele spraw, żeby się nami przejmować?

Tym, komu najbardziej na Tobie zależy jest Twój Stwórca, ponieważ to On powołał Cię do życia. 

„Pan spogląda z nieba, widzi wszystkich ludzi. Z miejsca, gdzie przebywa, patrzy na wszystkich mieszkańców ziemi, On, który ukształtował serce każdego z nich, On, który uważa na wszystkie czyny ich” (Ps. 33:13-15, BW).

Pismo Święte mówi, że nikt z ludzi nie urodził się przypadkiem, Ty również. 

„Bo Ty stworzyłeś nerki moje, ukształtowałeś mnie w łonie matki mojej. Wysławiam cię za to, że cudownie mnie stworzyłeś. Cudowne są dzieła twoje i duszę moją znasz dokładnie. Żadna kość moja nie była ukryta przed Tobą, choć powstawałem w ukryciu, utkany w głębiach ziemi. Oczy twoje widziały czyny moje, w księdze Twej zapisane były wszystkie dni przyszłe, gdy jeszcze żadnego z nich nie było” (Ps. 139:13-16, BW).

Z tego fragmentu Pisma Świętego wynikają bardzo ważne wnioski. Nawet własna matka nie zna Cię tak bardzo i nie kocha Cię tak mocno jak Twój Stwórca. Tak jak rzeźbiarz nadaje kształt swojemu dziełu, tak Twój Bóg zapisał w genach Twój kolor włosów, a nawet oczu. To On obdarzył Cię predyspozycjami i talentem, który posiadasz. Jeżeli mówisz teraz, że nie masz żadnych zdolności to znaczy, że jeszcze ich nie odkryłeś, ale na pewno je posiadasz. Każdy człowiek jest unikatowym, szczególnym stworzeniem i nie jest Bogu obojętny. 

„Ty wiesz, kiedy siedzę i kiedy wstaję, rozumiesz myśl moją z daleka. Ty wyznaczasz mi drogę i spoczynek, wiesz dobrze o wszystkich ścieżkach moich. Jeszcze bowiem nie ma słowa na języku moim, a Ty, Panie, już znasz je całe. Ogarniasz mnie z tyłu i z przodu i kładziesz na mnie rękę swoją.” (Ps. 139:2-4, BW)

Wielu ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy, że jest pod tak potężną opieką. Jakbyś się czuł, gdybyś utrzymywał codzienne, serdeczne stosunki, np. z prezydentem Stanów Zjednoczonych? A tu mamy coś większego. Fakt, że osobiście interesuje się Tobą Wielki, Wszechwładny Bóg – Władca całego wszechświata, to wielki zaszczyt. Żeby to odkryć w całej pełni, zachęcam do przeczytania odpowiedzi na pytanie: „Kim jest Bóg?” oraz opracowania: „Czy znasz Boga?"

„Czymże jest człowiek, że go tak bardzo cenisz i że nań zwracasz uwagę” (Hiob. 7:17, BW)

Pomimo tak wielkiej potęgi, to On pierwszy wyciąga do nas rękę, gdyż jak mówi Pismo: „(…) nie myśmy umiłowali Boga, lecz że On nas umiłował” (1 Jana 4:10, BW)

„Zbliżcie się do Boga, a zbliży się do was.” (Jakuba 4:8, BW)

Ale to jeszcze nie wszystko. Każdy z nas został stworzony w określonym celu i ma przeznaczoną misję do wykonania. O proroku Jeremiaszu Stwórca powiedział: „Wybrałem cię sobie, zanim cię utworzyłem w łonie matki, zanim się urodziłeś, poświęciłem cię, na proroka narodów przeznaczyłem cię”  (Jer. 1:5, BW). 

O powołanych: „(…) wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nienaganni przed obliczem Jego” (Efez. 1:4, BW).

Życie ma sens, ale tylko wtedy, kiedy go odnajdziemy rozważając jakie zadanie do spełnienia wyznaczył Bóg dla nas. Żeby to odkryć potrzebne jest nawiązanie bogatej, duchowej więzi z Tym, który Cię kocha i czeka, żebyś zaczął szczerze się do Niego modlić i zwrócił także uwagę na Jego Świętą Księgę: Biblię, w której znajdziesz odpowiedź na mnóstwo innych, nurtujących każdego człowieka pytań.

Więcej na temat jaki sens można znaleźć w pełnym cierpień i chorób świecie znajdziesz w odpowiedzi na pytanie:

Dlaczego Bóg dopuszcza cierpienie, choroby i śmierć, zwłaszcza ledwo co narodzonych dzieci?

Your rating: Brak Ocena: 4.4 (14 votes)
Wersja do wydruku

 „Bóg jest miłością”, napisano w Piśmie Świętym (1 Jana 4:16). Jak pogodzić pojęcie Bożej miłości, biorąc pod uwagę miliony niewinnych ofiar zbrodni i wojen, bądź umierających każdego dnia z głodu dzieci? Wielu ludzi woła z żalem: „Gdzie był Bóg w czasie wojny, kiedy mordowano niewinne dzieci i kiedy męczono ludzi w obozach koncentracyjnych?” 

Mówiąc tak, podważamy Jego moc i autorytet, sądząc niejako, że Najwyższy stracił kontrolę nad światem, albo że to my lepiej wiemy, co jest sprawiedliwe a co nie.

Po pierwsze, za śmierć każdego człowieka, który np. zginął na wojnie lub w obozie koncentracyjnym, odpowiedzialność ponoszą ludzie, którzy tego dokonali lub dopuścili do takiej sytuacji, bo przecież to nie Bóg pozbawił życia te niewinne istoty. 

Sprawiedliwy Bóg dopuścił, aby zło objawiło się w całej swojej pełni, odsłaniając w ten sposób pobudki niegodziwych ludzi, za co w stosownym czasie będą ukarani (Ps. 1:5, Izaj. 1:28). Kwestię istnienia zła omówiono w pytaniu: „Dlaczego Bóg dopuścił istnienie zła?”

Każdy człowiek, który przelał niewinną krew lub do jej przelania się przyczynił, będzie osądzony przed Władcę Wszechświata (Obj. 20:12-13, Rzym. 14:10-11, 2 Kor. 5:10), natomiast życie każdej niewinnej istoty zostanie przywrócone, tym razem ku wiecznej, niezakłóconej cierpieniami i chorobami radości (Izaj. 26:19, Obj. 21:4-5). Uznając Boga za Stwórcę i Dawcę życia, trzeba rozumieć, że ma On też moc przywrócić życie każdemu człowiekowi, który umarł. Obecnie istniejący świat (w którym panuje śmierć) jest zaledwie ułamkiem wieczności: „Albowiem nieznaczny chwilowy ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiekuistej chwały, nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne: albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne” (2 Kor. 4:17-18, BW).

Szerzej na podobny temat w odpowiedzi na pytanie: „Dlaczego Bóg dopuszcza cierpienie, choroby i śmierć, zwłaszcza ledwo co narodzonych dzieci?”

Your rating: Brak Ocena: 3.4 (27 votes)