WITAMY W DNIACH NOEGO

Wersja do wydruku
HISTORIA PRZEDPOTOPOWEJ LUDZKOŚCI W WIELKIM SKRÓCIE

Chronologia biblijna wskazuje, iż od czasu stworzenia Adama do nastania potopu upłynęło 1656 lat. Jak długi to okres, wystarczy uzmysłowić sobie przykładając tę miarę czasu do naszych dziejów. Wiemy, jak wielki postęp nauki i techniki dokonał się w naszej cywilizacji na przestrzeni tylu lat oraz jak wiele ważnych wydarzeń miało miejsce w przedziale 17 wieków. Trudno byłoby więc sądzić, iż świat przedpotopowy w przeciągu owego czasu stał w miejscu, tym bardziej, jeżeli weźmiemy pod uwagę dodatkowe czynniki ułatwiające taki rozwój. Ludzie byli długowieczni (Rodz. 5:1-32), co ułatwiało zdobywanie i gromadzenie doświadczenia, a ich umysły bliższe doskonałości. Jednak ową cywilizację, która istniała niemal 2 tysiące lat, pochłonęła całkowicie woda grzebiąc w swoim żywiole dorobek ówczesnej kultury, nauki i pamięć po wielkich umysłach tamtego świata. Pozostały jedynie strzępy informacji o tych zamierzchłych czasach, zamknięte w zaledwie 6 rozdziałach pierwszej księgi biblijnej. 

Jedynymi ocalałymi ludźmi, którzy przeżyli ten straszliwy kataklizm, był Noe i jego rodzina (Rodz. 7:11-14). Na podstawie ich relacji wiemy, iż wody potopu spadały na Ziemię przez czterdzieści dni i nocy tak, iż zakryły całkowicie najwyższe wierzchołki planety (Rodz. 7:17-24). 

Przytoczę tu fragment ciekawego opracowania na ten temat, które pozwala zdać sobie sprawę z potęgi tego kataklizmu:

„Współczesne badania i odkrycia archeologiczne w pełni potwierdzają autentyczność tych zapisów. Te dwie informacje – nasze odkrycie mówiące o tym, że poziom wody na kuli ziemskiej 4500 lat temu znajdował się co najmniej 6000 m n.p.m., a także sumeryjski przekaz zawarty w Księdze Rodzaju podający czas trwania potopu – pozwalają obliczyć nam w sposób dosyć dokładny tempo przyboru wody w czasie tego niesamowitego kataklizmu. Średnio w ciągu każdej godziny przez czterdzieści dni spadało na każdą jednostkę powierzchni Ziemi 6 metrów(!) wody, a w ciągu doby – 150 metrów. Jeśli potopem w czasach obecnych nazywa się jedną z ulew tropikalnych, których łącznie w ciągu roku spada około 1650 mm tylko na niektórych obszarach strefy międzyzwrotnikowej, to jak nazwać prawdziwy potop, kiedy w ciągu każdej godziny w okresie czterdziestu dni spadało na każdą jednostkę powierzchni ziemi na całym naszym globie 6000 mm wody? Przy takim natężeniu wód potopu (natężenie opadu to stosunek ilości opadu do czasu w jakim on następuje – wyraża się go w milimetrach na godzinę) musiały ulegać zniszczeniu w tempie niemalże błyskawicznym wszystkie skały wystawione na bezpośrednie działanie tych wód, nie mówiąc o wszystkich innych elementach środowiska, które są znacznie mniej trwałe niż lite skały.” (źródło: http://www.historyofcivilization.net/content/view/3/44/)

Oto powód, dlaczego nie zachowały się żadne ówczesne ‘zdobycze techniki’. Zostały one dosłownie wtłoczone w ziemię lub całkowicie uległy destrukcji na skutek tak silnych strumieni opadających wód Potopu. 

„Najniżej położone obszary lądowe ulegały najmniejszemu mechanicznemu zniszczeniu, bo były gwałtownie zalewane ogromnymi masami wód i zasypywane rozkruszonym i rozbitym materiałem skalnym nanoszonym przez te wody. Podobnie było z obszarami wyżej położonymi, które były nieckami. W tworzących się gwałtownie wielkich zbiornikach wodnych rodziły się bezustannie potężne wiry i turbulencje, które porywały osadzony wcześniej materiał skalny i przenosiły go w inne miejsca. Rozbijanie skał przez spadające z góry wody trwało tak długo, aż zostały one w końcu zalane wodami wcześniej opadłymi, unoszącymi się na powierzchni Ziemi […]. Przypuszczalnie, już po około 10 dniach od nastania potopu została zalana zdecydowana większość lądów, a po dwudziestu poziom wody zalewającej kulę ziemską znajdował się powyżej 3000 m n.p.m.. Po dwudziestu dniach trwania tego przeogromnego kataklizmu, było już mało obszarów wznoszących się ponad poziom globalnego, ciągle gwałtownie rozrastającego się zbiornika wodnego […]. Kiedy po czterdziestu dniach wody potopu przestały spadać na ziemię, nie było na jej powierzchni najmniejszego skrawka lądu; przeważająca część górnych warstw litosfery została rozbita na drobny materiał skalny, a pozostałości starych lądów zostały zalane przez niezmierzone ilości słodkich wód. Materiał skalny powstały wskutek niszczenia spadających wód oraz wirów i turbulencji zalegał na dnie dawnych mórz, na pozostałościach dawnych lądów i  unosił się w wodzie.” (źródłohttp://www.historyofcivilization.net/content/view/3/44/)

Jakkolwiek, biblijny autor relacji o potopie, nie wspomniał jakich narzędzi użył Noe oraz jego synowie do budowy Arki – olbrzymiego statku mającego ocalić ich przed tak potężnym kataklizmem – nie był to wyczyn na miarę prymitywnej cywilizacji. 

Pewne wyobrażenie na ten temat daje następujący przykład. W dzisiejszych czasach, Johan Huibers z Holandii  podjął się budowy repliki Arki Noego [1] [2].

Ta replika, posiadająca zaledwie połowę rozmiarów biblijnej Arki, kotwiczy w kanale holenderskiego miasteczka Schagen i ledwo co mieści się w śluzie w Harderwjiku oraz pod mostami. Johan Huibers zużył na jego budową 1200 pni drzewa sosnowego i cedrowego. Kadłub ma wymiary 70 m (długość) × 13 m (wysokość) × 10 m (szerokość). Nad zrealizowaniem projektu pracował w sumie półtora roku, a jego realizacja pochłonęła milion euro. 

[Więcej zdjęć na stronie: http://www.joemonster.org/art/9486/Replika_Arki_Noego]

A CZY TY UWIERZYŁBYŚ W POTOP PRZEPOWIADANY PRZEZ NOEGO?

Na tym przykładzie można sobie uzmysłowić jak wielkiego przedsięwzięcia podjął się Noe i jego rodzina. Jako, że ten olbrzymi korab miał ocalić ich przed falami nieokiełznanych wód potopu, nie mogło być miejsca na żadną ‘fuszerkę’ – na najmniejsze zaniedbanie w realizacji zleconego przez samego Boga projektu (Rodz. 6:14-22). 

Kosztowało go to z pewnością niemało trudu, a sytuację pogarszał fakt, iż postronnym ludziom mogło wydawać się, że Noe jest szalony. Twierdzi, że przemówił do niego Bóg i przygotowuje się na wielki potop – czy on jeden może mieć rację? Jak uwierzyć w te ‘brednie’? Jakże dziwaczne musiało wydawać im się zachowanie Noego. Od zarania dziejów ludzkości nie spadła przecież na ziemię nawet kropla wody z nieba. Ludzie nie mieli pojęcia czym jest deszcz, bowiem Ziemię okrywał płaszcz pary wodnej (Rodz. 1:6-8), a gleba była nawilżana rosą. Jak mógł się czuć Noe, nie znajdując żadnego zrozumienia dla prowadzanego przez siebie przedsięwzięcia, a będąc wręcz wyszydzany? Wszyscy pozostali ludzie byli bowiem zajęci sprawami, których sens znany był od początku świata – zakładając rodziny, zarabiając na życie, budując domy, planując przyszłość (Łuk. 17:27) – ufni w te niezmienne od wieków wartości. 

Cóż się jednak okazuje? Nikt nie przypuszczał, że … jutro będzie inne, a raczej – dla nich nie będzie go wcale. Ktoś, kto całe życie poświęcił na budowę domu, może pałacu, może całego miasta – w istocie zmarnował swój czas i … swoje życie. W momencie potopu wszystko przestało się liczyć. Każda z tych rzeczy, łącznie z ich właścicielami została dosłownie zmiażdżona przez wody potopu. Była to chwila, w której niewątpliwie ludzie uwierzyli w to co przepowiadał Noe, bo ujrzeli to na własne oczy (2 Piotra 2:5) – ale cóż z tego? Wtedy było już za późno, żeby się uratować. Przed samym potopem było jeszcze siedem dni ostatniej szansy (Rodz. 7:4, 10), a potem decydujący moment – zamknięcie drzwi Arki (Rodz. 7:16b). 

DLACZEGO OCALAŁ TYLKO NOE?

Pierwsze pytanie, które nasuwa się w związku z potopem:

Dlaczego Bóg zniszczył całą ówczesną ludzkość, poza jedynie ośmioma (!) ludźmi?

„Ale ziemia była skażona w oczach Boga i pełna nieprawości. I spojrzał Bóg na ziemię, a oto była skażona, gdyż wszelkie ciało skaziło drogę swoją na ziemi. Rzekł tedy Bóg do Noego: Położę kres wszelkiemu ciału, bo przez nie ziemia pełna jest nieprawości; zniszczę je wraz z ziemią” (Rodz. 6:11-13).

Zwróćmy uwagę, iż Ziemia była skażona ‘w oczach Boga’, a nie ludzi. Możliwe, że im samym wydawało się, że są sprawiedliwi. Nie zadali sobie jednak trudu, aby skonfrontować swoje mierniki sprawiedliwości z Bożym probierzem. Ponadto Pismo Święte podaje jeszcze jedną ważną informację, wyjaśniając dlaczego ocalał tylko Noe:

Przez wiarę zbudował Noe, ostrzeżony cudownie o tym, czego jeszcze nie można było widzieć, pełen bojaźni, arkę dla ocalenia rodziny swojej; przez nią wydał wyrok na świat i odziedziczył usprawiedliwienie, które jest z wiary” (Hebr. 11:7, BW*).

Noe, w przeciwieństwie do pozostałego współczesnego sobie pokolenia, jako jedyny uwierzył w nadchodzącą zagładę i to ocaliło mu życie. 

WSPÓŁCZESNE POKOLENIE NOEGO

Czy jednak warto sobie zaprzątać głowę tak odległym od naszych dziejów wydarzeniem?

„Albowiem jak było za dni Noego, takie będzie przyjście Syna Człowieczego. Bo jak w dniach owych przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali, aż do tego dnia, gdy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, że nastał potop i zmiótł wszystkich, tak będzie i z przyjściem Syna Człowieczego” (Mat. 24:37-39, BW).

To biblijne ostrzeżenie skierowane jest do pokolenia, które jest w przededniu równie wielkiej ogólnoświatowej katastrofy. Jezus nie przypadkiem użył tego przykładu – widocznie było to najtrafniejsze porównanie jakiego mógł użyć. 

Historia się powtarza, a dzisiejszy świat znów stał się zdegenerowany, natomiast ziemia pełna jest wszelkiego rodzaju zła (2 Tym 3:1-5, Rzym. 1:26-32). Ludzkość ponownie musi być oczyszczona. 

„Ale teraźniejsze niebo i ziemia mocą tego samego Słowa zachowane są dla ognia i utrzymane na dzień sądu i zagłady bezbożnych ludzi” (2 Piotra 3:7, BW).

Ludzie natomiast, niczego się nie nauczywszy, znów lekceważą wszelkie ostrzeżenia, szydząc w wszelkich przepowiedni:

„Wiedzcie przede wszystkim to, że w dniach ostatecznych przyjdą szydercy z drwinami, którzy będą postępować według swych własnych pożądliwości i mówić: Gdzież jest przyobiecane przyjście jego? Odkąd bowiem zasnęli ojcowie, wszystko tak trwa, jak było od początku stworzenia. Obstając przy tym, przeoczają, że od dawna były niebiosa i była ziemia, która z wody i przez wodę powstała mocą Słowa Bożego przez co świat ówczesny, zalany wodą, zginął. Ale teraźniejsze niebo i ziemia mocą tego samego Słowa zachowane są dla ognia i utrzymane na dzień sądu i zagłady bezbożnych ludzi. Niech to jedno, umiłowani, nie uchodzi uwagi waszej, że u Pana jeden dzień jest jak tysiąc lat, a tysiąc lat jak jeden dzień. Pan nie zwleka z dotrzymaniem obietnicy, chociaż niektórzy uważają, że zwleka, lecz okazuje cierpliwość względem was, bo nie chce, aby ktokolwiek zginął, lecz chce, aby wszyscy przyszli do upamiętania. A dzień Pański nadejdzie jak złodziej; wtedy niebiosa z trzaskiem przeminą, a żywioły rozpalone stopnieją, ziemia i dzieła ludzkie na niej spłoną. Skoro to wszystko ma ulec zagładzie, jakimiż powinniście być wy w świętym postępowaniu i w pobożności, jeżeli oczekujecie i pragniecie gorąco nastania dnia Bożego, z powodu którego niebiosa w ogniu stopnieją i rozpalone żywioły rozpłyną się? Ale my oczekujemy, według obietnicy nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość” (2 Piotra 3:3-13, BW).

Niektórym wydaje się, że nie są aż tak źli, żeby mieli być unicestwieni przez Boga. Może nawet uważają się za dobrych i uczciwych we własnych oczach i według otoczenia. Jak powszechnie zwykło się mówić: nie piją, nie kradną, więc co z nimi jest nie tak? Bóg ma jednak o wiele wyższą poprzeczkę. Zdajmy sobie sprawę z rozmiaru kataklizmu, który nastąpił: z całej ludzkości pozostało przy życiu tylko 8 osób. Wiem, że się powtarzam, ale to jest niesamowite! 

Czy sądzimy, że przedpotopowa ludzkość była bardziej zdegenerowana niż ta dzisiejsza? Tutaj nie chodzi o to, żeby nie być złym – to za mało. Czynić dobro? To też za mało. Trzeba uwierzyć Bogu, jak to uczynił Noe, gdyż właśnie to zostało mu poczytane jako sprawiedliwość (Hebr. 11:7), a co za tym idzie, wypełniać przykazania Boże (Jakuba 2:19-22). Apostoł Piotr napisał: „jakimiż powinniście być wy w świętym postępowaniu i w pobożności, jeżeli oczekujecie i pragniecie gorąco nastania dnia Bożego, z powodu którego niebiosa w ogniu stopnieją i rozpalone żywioły rozpłyną się?”. To postępowanie ma być święte i nienaganne. 

Zważmy na słowa Apostoła Pawła:

„A chcę, bracia, abyście dobrze wiedzieli, że ojcowie nasi wszyscy byli pod obłokiem i wszyscy przez morze przeszli. I wszyscy w Mojżesza ochrzczeni zostali w obłoku i w morzu, i wszyscy ten sam pokarm duchowy jedli, i wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z duchowej skały, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus. Lecz większości z nich nie upodobał sobie Bóg; ciała ich bowiem zasłały pustynię. A to stało się dla nas wzorem, ostrzegającym nas, abyśmy złych rzeczy nie pożądali, jak tamci pożądali. Nie bądźcie też bałwochwalcami, jak niektórzy z nich; jak napisano: Usiadł lud, aby jeść i pić, i wstali, aby się bawić. Nie oddawajmy się też wszeteczeństwu, jak niektórzy z nich oddawali się wszeteczeństwu, i padło ich jednego dnia dwadzieścia trzy tysiące, ani nie kuśmy Pana, jak niektórzy z nich kusili i od wężów poginęli, ani nie szemrajcie, jak niektórzy z nich szemrali, i poginęli z ręki Niszczyciela. A to wszystko na tamtych przyszło dla przykładu i jest napisane ku przestrodze dla nas, którzy znaleźliśmy się u kresu wieków. A tak, kto mniema, że stoi, niech baczy, aby nie upadł” (1 Kor. 10:1-12, BW*).

Ile osób spośród tych, którzy wyszli z Egiptu weszło do ziemi obiecanej? Tylko dwie osoby (!) z całego dorosłego pokolenia liczącego 600 tys. mężczyzn (Wyjścia 12:37) – Jozue i Kaleb (Liczb 14:28-33, 26:65). 

Można zestawić to ze słowami Jezusa:

„Albowiem wielu jest wezwanych, ale mało wybranych” (Mat. 22:14, BW).

JAK BĘDZIE WYGLĄDAŁ ‘DZIEŃ GNIEWU PANA’?

„Słuchaj! Na górach wrzawa jakby licznego ludu. Słuchaj! Zgiełk królestw, zgromadzonych narodów. Pan Zastępów dokonuje przeglądu zastępów bojowych. Ciągną z dalekiej ziemi, od krańców nieba, Pan i narzędzia jego grozy, aby zniszczyć całą ziemię. Biadajcie! Bo bliski jest dzień Pana, który nadchodzi jako zagłada od Wszechmocnego. Dlatego opadają wszystkie ręce i truchleje każde serce ludzkie. I są przerażeni; ogarniają ich kurcze i bóle, wiją się z bólu jak rodząca, jeden na drugiego spogląda osłupiały, ich oblicza są rozpłomienione. Oto nadchodzi dzień Pana, okrutny, pełen srogości i płonącego gniewu, aby obrócić ziemię w pustynię, a grzeszników z niej wytępić. Gdyż gwiazdy niebios i ich planety nie dadzą swojego światła, słońce zaćmi się zaraz, gdy wzejdzie, a księżyc nie błyśnie swym światłem. I nawiedzę okręg ziemski za jego złość, a bezbożnych za ich winę; i ukrócę pychę zuchwalców, a wyniosłość tyranów poniżę. Sprawię, że śmiertelnik będzie rzadszy niż szczere złoto, a człowiek niż złoto z Ofiru. Dlatego sprawię, że niebiosa zadrżą, a ziemia ruszy się ze swojego miejsca z powodu srogości Pana Zastępów w dniu płomiennego jego gniewu, i jak spłoszona gazela, i jak trzoda, której nikt nie może zgromadzić, zwróci się każdy do swojego ludu i będzie uciekał do swojej ziemi. Każdy, kogo znajdą, zostanie przebity, a każdy, kogo złapią, padnie od miecza” (Izaj. 13:4-15, BW*, por. Izaj. 24:1-6, Joela 2:1-3).

W powyższym cytacie wytłuszczono słowa, na które powołał się Jezus, wymieniając znaki końca (por. Marka 13:24, Mar. 24:29). Nie miał On potrzeby powtarzania wszystkich szczegółów zawartych w prorockich księgach Starego Testamentu – wystarczyła wzmianka naprowadzająca na właściwy fragment oraz jego kontekst. Dlatego właśnie niektórym osobom wydaje się, że Nowy Testament jest pozbawiony drastycznych scen. 

Oto inny fragment:

I ukażę znaki na niebie i na ziemi, krew, ogień i słupy dymu. Słońce przemieni się w ciemność, a księżyc w krew, zanim przyjdzie ów wielki, straszny dzień Pana. Wszakże każdy , kto będzie wzywał imienia Pana, będzie wybawiony; gdyż na górze Syjon i w Jeruzalemie będzie wybawienie - jak rzekł Pan - a wśród pozostałych przy życiu będą ci, których powoła Pan” (Joela 3:3-5, BW).

Kolejne fragmenty Pisma Świętego, które na to proroctwo się powołują: Łuk. 21:25, Rzym. 10:13. Zwróćmy uwagę na chętnie przytaczane słowa z listu do Rzymian 10:13: „Każdy bowiem, kto wzywa imienia Pańskiego, zbawiony będzie”, którego dokończenie może jednak zaskoczyć: „gdyż na górze Syjon i w Jeruzalemie będzie wybawienie”. Czy chodzi tu o symbolikę, czy też literalne Jeruzalem rozważno w oddzielnym opracowaniu.

„Drży przed nimi ziemia, trzęsie się niebo, słońce i księżyc są zaćmione, a gwiazdy tracą swój blask. I Pan wydaje swój donośny głos przed swoim wojskiem, gdyż bardzo liczne są jego zastępy i potężny jest wykonawca jego rozkazu. Tak! Wielki jest dzień Pana i pełen grozy, któż go przetrwa? Wszakże jeszcze teraz mówi Pan: Nawróćcie się do mnie całym swym sercem, w poście, płaczu i narzekaniu!” (Joela 2:10-12, por. Izaj. 24:17-23).

Jezus często mówiąc o ‘tym dniu’ przyrównywał go do żniwa (Mat. 9:37-38, Łuk. 10:2, Mat. 13:30, Jana 4:35-36). O tym żniwie wspomina Księga Objawienia 14:14-19.

Czy było to jakieś nowe porównanie? 

„Zapuśćcie sierp, gdyż nadeszło żniwo! Przyjdźcie, zstąpcie, bo pełna jest prasa; pełne są kadzie, gdyż złość ich jest wielka! Tłumy i tłumy zebrane w Dolinie Sądu, bo bliski jest dzień Pana w Dolinie Sądu. Słońce i księżyc będą zaćmione, a gwiazdy stracą swój blask” (Joela 3:18-20, BW).

‘Dzień Pański’ opisywany jest w całym Piśmie Świętym jako: ‘okrutny, pełen srogości i płonącego gniewu’ (Izaj. 13:9), ‘dzień ciemności i mroku, dzień pochmurny i mglisty’ (Joela 2:2), tak ‘wielki i straszny’ (Joela 3:4), że ‘wtedy nawet bohater będzie krzyczał’ (Sof. 1:14).

Ucisk jaki w tym okresie nastąpi ma być nieporównywalny z nawet najgorszymi czasami w dziejach ludzkości (Mat. 24:21). 

„Bliski jest już dzień Pański, ów dzień przemocy pełen, bliski jest i szybko nadchodzi. Posłuchaj, gorzki jest dzień Pański! Tak wołał będzie wtedy nawet mężny wojownik. Będzie ów dzień dniem gniewu, ucisku i utrapienia, dniem spustoszenia i ruiny oraz dniem mroków i ciemności, dniem obłoków ponurych i czarnej nocy, dniem głosu trąby i wojennych krzyków zarówno w miastach warownych, jak i na strażniczych wieżach.  I tak ciągłym strachem udręczę ludzi, że będą się błąkać dokoła jak ślepi, bo bardzo przeciw Panu zgrzeszyli. Krwi ich będzie pełno wszędzie jakby kurzu, a trupy ich porozrzucane jak nawóz. I nie uratuje was ani wasze srebro, ani złoto, gdy przyjdzie ów dzień gniewu Pańskiego. Ogień Jego zapalczywości całą ziemię strawi. Bo taki koniec przeznaczył mieszkańcom całej ziemi, koniec zaiste pełen zgrozy!” (Sof. 1:14-18, BW-P).

Dzień ten ma być tak przerażający, że nawet ci, którzy go oczekują sądząc, iż są nań przygotowani są ostrzegani:

„Biada wam, którzy z utęsknieniem oczekujecie dnia Pana! Na cóż wam ten dzień Pana? Wszak jest on ciemnością, a nie światłością. To tak, jakby ktoś uciekał przed lwem, a spotyka niedźwiedzia; a gdy wejdzie do domu i opiera rękę o ścianę, ukąsi go wąż” (Amosa 5:18-19, BW).

„Zaiste, dzień Pana jest ciemnością, a nie światłością, mrokiem, a nie jasnością” (Amosa 5:20, BW).

„Szukajcie Pana, wszyscy pokorni ziemi, którzy wypełniacie jego prawo! Szukajcie sprawiedliwości, szukajcie pokory, może się ukryjecie w dniu gniewu Pana” (Sof. 2:3, BW*).

CZY BOŻY GNIEW JEST UZASADNIONY?

Niektórzy sądzą, iż powyższe opisy są przesadzone, albo też Bóg wybucha niewspółmiernym do przewinień ludzkości gniewem. Inni, chcąc być obrońcami Boga (por. Hiob 13:7-8) uznają te wszystkie proroctwa za duchowe przenośnie. Jednak, jak potwierdziła historia, wiele zapowiedzi srogich kar Bożych stało się rzeczywistością, co do najmniejszego szczegółu. Począwszy od potopu (Rodz. 7:23), Sodomy i Gomory (Rodz. 19:24-25), zburzenia Świątyni (2 Kron. 36:19), uprowadzenia Żydów do niewoli babilońskiej (1 Kron. 9:1b) i rozproszenia Izraela po całym świecie (Powt. Pr. 4:27), poprzez upadek kolejnych potęg światowych (Izaj. 13:19, Dan. 8:20-22) i pojedynczych miast (Ezech. 26:4) – to wszystko to tylko wielki skrót mnóstwa innych spełnionych co do joty proroctw. Żadne z nich nie było duchową przenośnią. 

Dlaczego więc nad współczesną ludzkością wisi widmo takiej przerażającej przyszłości? 

„Ziemia jest splugawiona pod swoimi mieszkańcami, gdyż przestąpili prawa, wykroczyli przeciwko przykazaniom, zerwali odwieczne przymierze” (Izaj. 24:5, BW, por. Rodz. 6:11-13).

Istotnie, w dzisiejszym świecie panuje przemoc, korupcja, ‘sztuczny’ głód (państwa trzeciego świata, gdzie nikomu ‘nie opłaca się’ nimi interesować, gdyż lepiej inwestować w przemysł zbrojeniowy, który przynosi zyski). Grabieżcza gospodarka i ludzie ‘psujący’ Ziemię, a nie umiejący naprawić zdegradowanego środowiska (wycinane lasy, zakłócona równowaga ekologiczna w przyrodzie, efekt cieplarniany). Dołóżmy do tego wypaczone kompletnie wartości moralne, którym już zupełnie nie można się przeciwstawić pod zarzutem nietolerancji. Ponadto rozluźnione zasady moralne, brak szacunku dla rodziców i starszych osób. Ludzie zatracili mierniki Boże wyznaczając w to miejsce swoje własne. Przykładów można by mnożyć – zabrakłoby tu miejsca. 

JAK SIĘ PRZYGOTOWAĆ NA PRZYJŚCIE TEGO DNIA?

„Baczcie na siebie, aby serca wasze nie były ociężałe wskutek obżarstwa i opilstwa oraz troski o byt i aby ów dzień was nie zaskoczył niby sidło; przyjdzie bowiem znienacka na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Czuwajcie więc, modląc się cały czas, abyście mogli ujść przed tym wszystkim, co nastanie, i stanąć przed Synem Człowieczym” (Łuk. 21:34-36, BW).

Obok czasów Noego, Jeszua powołał się na przykład Lota:

„Podobnie też było za dni Lota: Jedli, pili, kupowali, sprzedawali, szczepili, budowali; a w dniu kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba ogień z siarką i wytracił wszystkich” (Łuk. 17:28-29).

Co łączy oba te zdarzenia? Owi sprawiedliwi ludzie opuścili swój ówczesny świat. Obydwaj musieli zostawić wszystko i zacząć nowe życie. Nie mogli żałować dobrobytu w jakim żyli, swojego dorobku – nie mogli oglądać się wstecz. 

Na wstępie tego opracowania zwrócono uwagę na fakt zamknięcia drzwi w Arce. Motyw drzwi pojawia się też w ostrzeżeniach Jezusa dotyczących tego znamiennego dnia (Mat. 25:10, Łuk. 13:23-25), wskazując na cel czuwania: Pan nie będzie na nas czekał – to my mamy być gotowi. Zamknięcie drzwi oznacza pewien moment, po którym znalezienie się po tej właściwej stronie już nie będzie możliwe. 

Być może wiąże się to z przygotowanym dla nas miejscem ocalenia, na co wskazują niektóre wersety:

„Wejdź więc, mój ludu, do swoich pokojów i zamknij swoje drzwi za sobą, skryj się na chwilkę, aż przeminie gniew! Bo oto Pan wyjdzie ze swojego miejsca, aby ukarać mieszkańców ziemi za ich winę; wtedy ziemia odsłoni krew na niej przelaną i już nie będzie ukrywała swoich zabitych” (Izaj. 26:20-21, por. Mat. 24:40-42, Jana 14:3, 1 Tes. 4:15-18). 

Było już wiele prób wyznaczania wręcz daty ‘przyjścia Pańskiego’, chociaż wyraźnie napisano że: „o tym dniu i godzinie nikt nie wie; ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko sam Ojciec” (Mat. 24:26, BW). Owszem, można rozpoznać znaki jego zbliżania się (Marka 13:29), dlatego nie będzie on dla oczekujących go kompletnym zaskoczeniem (1 Tes. 5:4-6), jednak nie mogą tu wchodzić w grę żadne daty. Trafnie ujmuje to nasz Mistrz mówiąc:

„Błogosławieni owi słudzy, których pan, gdy przyjdzie, zastanie czuwających. Zaprawdę, powiadam wam, iż się przepasze i posadzi ich przy stole, i przystąpiwszy, będzie im usługiwał. Czy przyjdzie o drugiej, czy o trzeciej straży, a zastanie ich tak, błogosławieni oni!” (Łuk. 12:37-38, BW*).

W starożytności straż nocna podzielona była na 4 zmiany, z których każda trwała po 3 godziny. Pierwsza straż rozpoczynała się o 1 godzinie nocnej, odpowiadającej dzisiejszej godzinie 18. Oczywiście Jeszua nie ma na myśli literalnej nocy. Zatem czas oczekiwania może okazać się długim okresem, za co Jego wytrwali słudzy zostaną nagrodzeni przez ‘posadzenie ich przy stole i osobiste usługiwanie Pana’. 

Dlatego konieczne jest nieustanne czuwanie, którego nie może przyćmić zbytnia troska o doczesne życie ani też przywiązanie się do doczesnych dóbr tego świata. Każdy z czuwających musi być przygotowany tak, jakby ten dzień miałby nastąpić, choćby jutro.

A CZY TY WIERZYSZ Z ZAPOWIADANY DZIEŃ PAŃSKI?

Odnaleźliśmy wiele analogii łączących nasze czasy z czasami Noego. Zatem, witamy w dniach Noego! Teraz jest czas, żeby zadać decydujące pytanie: Czy Ty, osobiście, wierzysz w mający nadejść Dzień Pański? Czy naprawdę jesteś przygotowany na to, co zapowiada Biblia? Czy tak jak Noe zbudowałeś już arkę swojej wiary, czy ciągle sądzisz, że masz jeszcze dużo czasu? 

Wiary nie da się zbudować w kilka dni. Jest to efekt wielu lat pracy nad sobą, codziennego pogłębiania więzi z Bogiem, poznawania Pisma Świętego, ugruntowania swoich poglądów, tak aby nie chwiały się jak statek na wietrze, w który uderza wiatr różnych filozofii i sprzecznych poglądów. Nie mówimy to o małym wiaterku, czyli dyskutantach na temat wiary, których sam sobie dobierasz, albo i wcale. Mówimy o olbrzymiej nawałnicy, która niczym potop nadciągnie nad ten świat. Czy jesteś w stanie oprzeć się wszelkim próbom podważenia Twojej wiary, atakom lub zmasowanym przeciwnym opiniom co do Twoich zasad? Twoja ‘arka wiary’ musi być tak solidna, że nie przemogą jej nawałnice przeraźliwych wód, ani innych żywiołów (1 Kor. 3:10-15). 

Kiedy na świecie zaczną dziać się te wszystkie straszne rzeczy, które przepowiada Pismo, będzie już za późno na umacnianie wiary. Dlatego właśnie Jezus mówi, żeby nasze serca nie były obciążone jedzeniem i piciem. To przecież nie oznacza, że trzeba nic nie robić, nie jeść i nie pić, nie pracować – a ciągle czuwać. Chodzi o to, żeby nie dać się bez reszty pochłonąć sprawom codzienności, tak aby zupełnie zaniedbać umacnianie swej wiary oraz więzi z Bogiem. Wielu ludzi twierdzi, iż nie mają czasu na takie rzeczy: „Przecież wystarczy, że wierzę w Boga, wiec przecież będę zabawiony, prawda?”. Pismo Święte jednak mówi, iż wiara każdego zostanie wypróbowana (Obj. 3:10, Jak. 1:12, 1 Piotra 1:7), czasem mogąc okazać się próbą na śmierć i życie (Obj. 2:10). 

Jeszua powiedział: „Albowiem gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze” (Łuk. 12:34, BW). Gdzie jest Twoje serce? Jak bardzo jesteś przywiązany do Twojego materialnego dorobku? Gdyby Jezus przyszedł dziś i kazał Ci nagle opuścić to wszystko co posiadasz, czy byłbyś gotowy? Czy tęsknie, jak żona Lota, oglądałbyś się za tym co zostawiasz? Oczywiście, w tym przypadku sprawdza się to, o czym mówił Jezus: „Łatwiej bowiem wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do Królestwa Bożego” (Łuk. 18:25). Im cenniejsze dobra materialne człowiek posiada, tym trudniej jest je po prostu zostawić. Natomiast, im bliższy jest mu Jezus oraz nie dające się opisać błogosławieństwa (1 Kor. 2:9), tym bardziej realny staje się dla niego przyszły świat na który z utęsknieniem oczekuje. 

"Ale my oczekujemy, według obietnicy nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość"
(2 Piotra 3:13)

----

* wytłuszczenia w cytatach biblijnych - autor opracowania

Your rating: Brak Ocena: 4.6 (49 votes)